| Forum strony Fly4free.pl https://forum.fly4free.pl/ | |
| Take me to Miami take-me-to-miami,210,187219 | Strona 1 z 1 |
| Autor: | aromadisiac [ 24 Sty 2016 15:37 ] |
| Temat postu: | Take me to Miami |
![]() Zwykle zapieram się nogami i rękami, że nie lubię dużych miast. Nie lubię drapaczy chmur, które groźnym okiem łypią na mnie spod nieba. Nie lubię życia z zegarkiem w dłoni i ludzi wpadających na siebie na przejściu dla pieszych. Nie lubię kręcących się wkoło turystów, którzy niczym broń wymierzają swoje smartphony w kolejne budynki z renesansową fasadą. Nie lubię być jedną małą, anonimową głową na tle milionowej populacji. Może właśnie dlatego Nowy Jork to zupełnie nie moja bajka. Jasne, nie żałuję żadnej chwili w tym mieście rozpusty, a gdybym miała szansę, już dziś leciałabym tam ponownie. Gdy jednak leżę w łóżku, zamykam oczy i myślę o Stanach, to nie Big Apple utula mnie do snu. Jest takie jedno wyjątkowe, i wcale niemałe, miejsce, dla którego wyrzuciłabym swoje poglądy do kosza. Mieliście kiedyś wrażenie, że znaleźliście swoje miejsce na Ziemi? Krótkie, ulotne wrażenie, które wrzuca Was w sam środek huraganu uczuć? Przyznaję, jestem bardzo wrażliwa na atmosferę danego miejsca. Czasem wystarczy mi zaledwie chwila, szybkie mrugnięcie okiem i już wiem. W Hiszpanii weszłam do morza i utonęłam w Walencji. W USA zachłysnęłam się florydzkim powietrzem, wpadając prosto w objęcia szalonego Miami. ![]() ![]() ![]() Ciężko powiedzieć, że była to miłość od pierwszego wejrzenia. American Airlines, którymi podróżowałam z Waszyngtonu do Miami, szczęśliwym trafem zgubiły mój bagaż. Myślę, że walizkowy stres potrafią zrozumieć tylko osoby, które choć raz znalazły się w podobnej sytuacji. Być gdzieś na drugim końcu świata i nie mieć przy sobie nawet pary własnych majtek – bezcenne. Okej, zostałam z podręcznym plecakiem, laptopem i lustrem, które, swoją drogą, wyjęłam z walizki tylko na polecenie obsługi lotniska. Nie wiem, co zrobiłabym bez Eddie’go, który zadbał o wszystkie papierkowe sprawy, zaopatrzył mnie w płyn do soczewek, szczoteczkę do zębów i pożyczył kilka ubrań z szafy swojej żony. Niezależnie od rozmiaru, legginsy i wygodne dresy zawsze będą pasować na każdy tyłek Dlaczego więc Miami? Na usta cisną mi się trzy powody: palmy, kubańskie rytmy i kokosowe mojito w South Beach. Floryda wywierciła sobie specjalnie miejsce w moim sercu przede wszystkim wyjątkową latynoamerykańską nutą, którą dudnią ulice Miami. Przez tę jedną chwilę znów byłam w Hiszpanii, znów tańczyłam w rytmie reggaeton. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Każda dzielnica Miami zamyka w sobie odrębny kawałek świata. Pomalowane mury Wynwood Art District zrzeszają modne i hipsterskie towarzystwo nad filiżanką najlepszej kawy w mieście. Spacer jej ulicami jest prawdziwą ucztą dla zmysłów - barwną, odrobinę schizofreniczną i nad wyraz inspirującą. Pociągnięte pędzlem ściany, chodniki i przejścia dla pieszych nikogo tu nie dziwią. Na ulicy króluje przytłaczający przepych, który ciężko oddać zwykłą fotografią. Nie wiedziałam, w którą stronę kierować lustro, by zabrać to miejsce na zawsze ze sobą. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kilka przystanków dalej, między nowoczesnością a egzotyką, toczy się życie biznesmanów. Dumny Financial District położony nad zatoką Biscayne Bay przecinają szklane wieżowce i wyskakujące zza rogu palmy. Ulicami pędzą czerwone ferrari, a odpływające co chwila jachty z chęcią wprowadzą nas w życie amerykańskich celebrytów. Wielu turystów decyduje się na rejs, który pozwala im z bliska zobaczyć piękne, warte miliony wille. Chcąc odpocząć od wielkomiejskiego życia, trafiłam do zielonego Bayfront Park, a stamtąd na pobliski Bayside Market. Nigdy wcześniej nie jadłam tak dobrej kubańskiej kanapki, jak właśnie tam. Yumm. Polunchową sjestę spędziłam na tarasie Perez Art Museum, zachwycając się widokiem wyrastających z zatoki autostrad. Jedna z nich prowadzi na słynną Miami Beach, która każdego dnia wraz zachodem słońca budzi się do życia. Nie ma lepszego, droższego i bardziej fancy miejsca w całym Miami, by dać się ponieść gorączce sobotniej nocy. Ta hałaśliwa i roziskrzona część miasta to jedna wielka impreza. Pyszne jedzenie z różnych stron świata, kubańskie mojito i zabawa do białego rana. Czego chcieć więcej? Może pieniędzy, by za to wszystko zapłacić ![]() ![]() ![]() ![]() I w końcu, nie mogłabym zapomnieć o dzielnicy Little Havana – kolebce kubańskich emigrantów. Dzielnicy rodem wyjętej z innego kraju, która zachowała swoją odrębność i odmienną kulturę. Nie bez powodu mówi się, że Miami jest stolicą Ameryki Łacińskiej. Nastawcie dobrze uszu, bo ciężko będzie tu usłyszeć angielskie słowa. Na Calle Ocho mówi i pisze się wyłącznie po hiszpańsku, a stary kowboj skręca przed sklepem kubańskie cygara. Żyje się tu spokojnie, bez typowego pośpiechu Ameryki. Wygrzewa się na słońcu, układając domino i popijając małą czarną. Eddie przyznał mi się, że nienawidzi kubańskiej kawy – okropnie mocnej, ohydnej, a na dodatek zawsze słodzonej. Gdy raz poprosił tutaj o kawę bez cukru, kelnerka wsypała mu jedną łyżeczkę „tak na wszelki wypadek”. Moje ostatnie chwile w Miami, w Little Havana, mają smak kubańskich fritas – ociekającego tłuszczem hamburgera z małymi, cieniutkimi frytkami. Frytki te, z angielskiego „ziemniaczane sznurówki” są tradycyjnym ulicznym jedzeniem na Kubie. Warto było spróbować, ale… nigdy więcej ![]() ![]() ![]() ![]() Tak, Miami udało się skraść moje serce i to właśnie je wspominam najlepiej z amerykańskiej podróży. Tym ciężej jest mi uwierzyć, że już za kilkadziesiąt lat może tak po prostu zniknąć z powierzchni ziemi. Całe miasto już dziś praktycznie stoi na wodzie. Mówi się, że to jeden z głównych powodów tak złego skomunikowania Miami – nie sposób wybudować tu podziemnych stacji metra. Bez zarzutu działa natomiast darmowa, nadziemna kolejka Metromover, która łączy najważniejsze punkty centrum. Odwiedzajcie Miami, póki możecie. Bo jest tak cholernie warto. ![]() PS. Walizkę odzyskałam na drugi dzień. Muszę być niesamowitą szczęściarą, bo to już nie pierwszy raz, kiedy spotyka mnie taka akcja Na resztę i jeszcze więcej, zapraszam na bloga: http://aromadisiac.blogspot.com | |
| Strona 1 z 1 | Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni) |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ | |