| Forum strony Fly4free.pl https://forum.fly4free.pl/ | |
| Megavalanche - epizod II megavalanche-epizod-ii,1510,187403 | Strona 1 z 1 |
| Autor: | jollka [ 17 Sie 2016 22:56 ] |
| Temat postu: | Megavalanche - epizod II |
No i znowu jedziemy na Megavalanche - Vasco („coś pięknego, coś pięknego”) -Jacek (małomówny, do czasu wypicia „kompotu” babci Czarka - Dominik (sympatyczny i zawsze pomocny, specjalista zdrowego odżywiania) - Czarek alias Doktor Momank (mistrz ciętej riposty, barwnie opowiadający o szczegółach napraw amortyzatorów - Piotrek (przed wyjazdem chciał sprzedać rower, po wyjeździe ostatecznie zarażony cyklozą alpejską sprzedaje rower, by kupić lepszy) - Paweł (człowiek – orkiestra, odpowiedzialny nawet za brak papieru w toalecie - Jola (wiążąca duże nadzieje ze swoją lepszą kondycją, zachwycająca się przyrodą i łatwiejszymi trasami DH). Po dramatycznym podjeździe o nachyleniu 10 % wysiedliśmy w „centrum” Alpe d’Huez i wciągnęliśmy rześkie powietrze z westchnieniem: „Alpy – tu się oddycha”… W hotelu oczywiście tylko rowerzyści, podjazdy dla rowerów, nikt nie marudzi, że rower coś pobrudzi. Ze zdziwieniem odkryliśmy, że w naszym hotelu mieszka sobie Remi Absalon z ekipą. Woow! Widok z balkonu – fantastyczny, na zaśnieżone szczyty. Z doświadczenia wiedziałam, że nasz balkon zapełni się pierdylionem rzeczy absolutnie niezbędnych dla rowerów i na wieczory z zachodami słońca nie mam co liczyć. Wiedziałam też, że teraz będą rozmowy tylko i wyłącznie o rowerach, trasie, opcjach zjazdu itd. No i czyszczenie, dokręcanie, regulowanie. Taka sytuacja , , , , Rankiem powietrze jest tak czyste i chłodne, jak może być tylko w górach. Całą ekipą idziemy odebrać karnety na kolejkę. Jednym karnetem ogarniamy wszystkie okoliczne kolejki. Wagoniki pracowicie wożą w górę zjazdowców i cały rowerowy złom, czasem wciśniętych między rowerami turystów. Od tej chwili nasze drogi się rozdzielają. Ja chodzę/jeżdżę swoimi ścieżkami, a rowerowa ferajna katuje sprzęt, rozjeżdża Alpy i straszy świstaki. , , , , , , , , ![]() Czasem spotykamy się gdzieś na szlaku, robimy sobie wzajemnie fotki, dzielimy się na wrażeniami. Przestajemy się też trochę rozumieć, bo ja zachwycam się widokami, alpejskimi łąkami, łatwiejszymi trasami DH, a oni w kółko: mega hopa, rockgarden, wall, bandy, agrafki, stoliki, Mordor… Oczywiście, ja wiem o czym oni mówią, ale są przewidywalnie monotonni , , , , , , , , , , , , , , , , , , #imh34, , , , , , , , , , , , , , , ![]() W końcu nadchodzi dzień eliminacji i w zależności od uzyskanych czasów, część ekipy ma finał w sobotę, a część – w niedzielę. W sobotę i niedzielę ekipa dopinguje się wzajemnie krótkimi, żołnierskimi słowami, nienadającymi się raczej do opublikowania. Powyżej 3 tys. m. savoir-vivre nie obowiązuje Ostatecznie nikt się nie połamał, nikt się nie załamał (wynikiem), zimowy tłuszczyk został wypocony, a łydki – powiększone. , , , , , , , , , , , , , , , ![]() Trudno pożegnać się z tym miejscem. Wokół zaśnieżone szczyty, wodospady, ukwiecone łąki, jeziorka, pełno tras DH i XC. I jak żyć po powrocie do rzeczywistości? Wyciągnąć rower zakurzony jeszcze szlachetnym alpejskim pyłem i pojechać nad jezioro? To prawie jak świętokradztwo. Jakoś z tego wyjdziemy, założymy jakąś grupę wsparcia, pooglądamy zdjęcia, ubarwimy nasze opowieści tak, że świstaki to nam z ręki jadły, a Cedrik Gracia, to płakał jak wąchał nasz kurz , ![]() A tak było pierwszy raz: https://jollka.fly4free.pl/blog/1906/me ... alp-dhuez/ | |
| Strona 1 z 1 | Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni) |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ | |