| Forum strony Fly4free.pl https://forum.fly4free.pl/ | |
| Belgia - czerwiec 2013 belgia-czerwiec-2013,1505,33669 | Strona 1 z 1 |
| Autor: | grafzero [ 23 Sie 2013 20:52 ] |
| Temat postu: | Belgia - czerwiec 2013 |
Witam wszystkich, trochę wahałem się z dodaniem tej relacji, bo pośród wypraw pozaeuropejskich czy eurotripów Belgia wypada trochę blado. Ale z zaskoczeniem stwierdziłem, że mimo tanich lotów do Brukseli ten kraj chyba nie cieszy się zbytnią popularnością wśród polskich turystów. Pewnie ze względu na ceny. My jednak postanowiliśmy zwiedzić ten kraj nieco tańszym kosztem. Wylecieliśmy 06 czerwca z Warszawy (bilety kosztowały ok. niecałe 80 zł w dwie strony). W Charleroi lądowaliśmy jeszcze przed czasem. Mieliśmy trochę kłopotów ze znalezieniem autobusu kursującego pomiędzy lotniskiem a miastem (trzeba wyjść z lotniska, skręcić w lewo i iść cały czas prosto, za niewielkim zakrętem widać dopiero przystanek). Na dworcu w Charleroi kupiliśmy bilet na 10 przejazdów (dwie osoby i planowanych pięć odcinków podróż - wyszło idealnie:) ). Zakup udał się bez większych problemów, więc ruszyliśmy następnym pociągiem do Antwerpii. Pierwsze co urzeka w mieście Rubensa to dworzec. ![]() Przepiękny zarówno z zewnątrz jak i od wewnątrz, z początku wieków z wieloma secesyjnymi motywami. Tutaj spotykamy naszą pierwszą couchsurferkę - Polkę mieszkającą w Antwerpii, która zabiera nas do siebie po drodze opowiadając o swoim mieście. Następnego dnia, z samego rana ruszamy zwiedzać. Antwerpia to bardzo dobry wstęp do Belgii - jest w niej wszystkiego po trochu. Architektura, sztuka, rzeka, dobre belgijskie piwo. Naprawdę świetne na miasto jak na początek tego kraju. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Są dwie rzeczy, które wyróżniają metropolię znad Skaldy spośród innych belgijskich miast - to Rubens i Plantin. Obydwaj panowie mają tam swoje muzea. Obraz Rubensa obejrzeliśmy w kościele św. Karola Boromeusza więc muzeum postanowiliśmy sobie darować (zostało nam zresztą odradzone). Ja jednak (bibliotekarz z wykształcenia i zawodu) nie mogłem odpuścić oficyny plantinowskiej. I był to strzał w dziesiątkę. Nawet jeśli nie fascynują Was starodruki, to warto wydać 8 Euro na bilet do tej wpisanej na listę UNESCO placówki. Będzie to z pewnością niezapomniana lekcja historii. Na dowód kilka zdjęć: ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Na ostatnim ze zdjęć znajduje się słynna Biblia Gutenberga - pierwsza drukowana książka na świecie. Z Antwerpii jedziemy pociągiem do Gandawy. Początkowo planowaliśmy zostać tu tylko na jeden nocleg, jednak ze względu na różne kłopoty z couchsurfingiem, zmuszeni byliśmy zatrzymać się w Gandawie na trzy noclegi, na rzecz czasu przeznaczonego na Brugię. Okazało się bardzo dobrym wyborem. Gandawa urzekła mnie swoim monumentalizmem. Centrum zdominowane jest przez średniowieczne olbrzymy - kościoły, klasztor i ratusz. Już dawno nigdzie tak dogłębnie nie odczułem tchnienia średniowiecza jak tutaj (Brugia pod tym względem trochę rozczarowała). Dwa pełne dni w Ghent spędzamy pod skrzydłami Polki pracującej w tutejszej placówce naukowej. Zwiedzamy katedrę (każdemu kto tam będzie polecam obejrzenie kolekcji portretów gandawskich biskupów - świetnego przykładu na degenerację warsztatu współczesnych artystów) i z obowiązkową "Adoracją Baranka Mistycznego". Audioguidy, które otrzymują turyści poza informacjami na temat malarstwa flamandzkiego i van Eycków, dostarczają sporo informacji na temat historii dzieła jak i samej Flandrii. Obraz jest w obecnie w konserwacji więc może się zdarzyć, że niektóre skrzydła mogą zostać zastąpione kopiami. Na tle wspaniałej gandawskiej starówki najgorzej wypada zamek dawnych władców tego miasta. Jest wprawdzie malowniczy i mroczny, ale z daleka pachnie rekonstrukcją. Wybraliśmy się także nieco poza centrum, aby obejrzeć miejsce narodzenia Karola V zwanego ostatnim cesarzem średniowiecza. Okazało się ono przyjemnym placykiem umiejscowionym w mniej reprezentacyjnej części miasta. W Gandawie spróbowaliśmy też wołowiny w piwie po flamandzku - tłustej ale bardzo smacznej i niezbyt drogiej (jak na Belgię) potrawy - ok. 15 Euro. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Jutro postaram się dodać dalszy ciąg relacji (Brugia i Bruksela). Wszystkich, którzy są zainteresowani szczegółowym opisem odwiedzonych przez nas miejsc zapraszam na bloga http://centryfuga.wordpress.com Pozdrawiam | |
| Autor: | grafzero [ 24 Sie 2013 19:15 ] | |||||||
| Temat postu: | Re: Belgia - czerwiec 2013 | |||||||
Mam jakiś problem z wrzucenie zdjęć przez imgur więc postaram się załadować je przez forum. Brugia, w której zatrzymujemy się na jeden nocleg niestety rozczarowuje. Miasteczko jest przepiękne, ale na dłuższą metę nużące. Brak jest jej świeżości Gandawy czy Antwerpii. Na jednodniowy wyjazd w sam raz, ale na dłużej? Raczej nie. Zatrzymujemy się w hostelu St. Christopher (noclegi po ok. 16 Euro ze śniadaniem w formie bufetu). Tutaj też można zapisać się na darmową wycieczkę śladami bohaterów filmu "Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj". Korzystamy z okazji - cóż trzeba przyznać, że przewodniczka z charakterystycznym amerykańskim akcentem opowiada o mieście, niczym jeden z bohaterów filmów. Często wtrącane "fucki" czy inne "bitche" to dość ciekawa odmiana w sposobie oprowadzania wycieczek, do jakiego byłem jak do tej pory przyzwyczajony. Szkoda tylko, że samych informacji o filmie jest niezbyt wiele. Można się za to trochę dowiedzieć o historii miasta. Pod katedrą postanawiamy się jednak odłączyć od wycieczki i obejrzeć resztę miasta na własną rękę. Na uwagę w Brugii zasługują z pewnością: - kościół NMP - wstęp wprawdzie płatny (podczas remontu coś ok. 1,5 Euro), ale znajduje się tutaj jedyna rzeźba Michała Anioła, wywieziona poza teren Włoch (tak przynajmniej podaje przewodnik) oraz nagrobek Karola Śmiałego i jego córki Marii Burgundzkiej - średniowiecznych władców Flandrii (i nie tylko). - wielki beginaż - wraz z innymi tego rodzaju placówkami wpisany na listę UNESCO. Obecnie przejęty przez jeden z katolickich zakonów, ale sam teren beginaża udostępniony do zwiedzania. - katedra - gotycka, choć na tle innych kościołów Flandrii wrażenie robi jedynie z zewnątrz. - główny plac miasta z charakterystyczną wieżą ratuszową (wstęp płatny) i jakąś nową ekspozycją historyczną w budynku w prawej pierzei placu, jeśli stanie się twarzą do ratusza. Ekspozycja owa ma niesamowicie klimatyczną reklamę (można obejrzeć na stronie internetowej miasta), jednak zdjęcia z środka, jakie można zobaczyć w hallu, jakoś zniechęcają. Tym bardziej, że całość kosztuje ok. 11 Euro. - Muzeum Czekolady - wprawdzie zostało nam polecone, ale tak samo jak poprzednio, hall i opis w przewodniku jednak trochę zniechęciły. - kanały i zabytkową zabudowę - to chyba największy atut tego miasta. Brugia ma skutek różnych zawirowań politycznych i "stawiania się" mieszkańców feudalnym władcom oraz zapiaszczeniu rzeki od schyłku średniowiecza została zdegradowana do roli niewielkiego i nieco zapyziałego małego miasteczka. Taki stan rzeczy uchronił ją przed przebudową i nadał wyjątkowego charakteru. Jutro postaram się dodać ostatni post - Brukselę i małe podsumowanie całości.
| ||||||||
| Autor: | grafzero [ 31 Sie 2013 19:56 ] | |||||||||||
| Temat postu: | Re: Belgia - czerwiec 2013 | |||||||||||
Niestety dość długi napisany o Brukseli post przepadł (forum się wylogowało, a opcja wstecz nie pomogła :/). Postaram się go odtworzyć w miarę możliwości Do stolicy Belgii przybywamy bezpośrednim pociągiem z Brugii. Prosto z dworca udajemy się do katedry (jest bardzo blisko, choć nie jest widoczna). Budowla odróżnia się od swoich flamandzkich sióstr. Widać wyraźnie, że leży w zasięgu gotyku francuskiego. Jej monumentalizm potęguje fakt, że zbudowano ją na wzgórzu. Zaraz po sacrum przychodzi czas na profanum - z katedry udajemy się na ulicę Rzeźników (rue de Bouchers) gdzie ulokowały się kolorowe restauracje i knajpki. Restauratorzy często wystawiają przed lokale serwowane potrawy - Ci których brzydzą owoce morza, raczej nie powinni się tu zapuszczać. Miejsce jest wprawdzie odradzane przez przewodniki ze względu na rzekomą niską jakość jedzenia, jednak mimo bliskiego sąsiedztwa centrum jest tu po prostu tanio (obiad od 10 do 15 Euro to nie problem). My decydujemy się na mule w słonej zalewie, frytki z majonezem i obowiązkowe belgijskie piwo. Rzecz jasna jest to zwykły koncerniak. Po "prawdziwe" piwo udajemy się do niewielkiego lokalu serwującego lambiki i gueze. Wrażenia smakowe są po prostu niezapomniane. W tym miejscu należy wspomnieć o leżącym blisko ulicy Rzeźników pubie Delirium Tremens. Lokal ten został wpisany do księgi rekordów Guinessa, ze względu na ilość serwowanych tu trunków. Wielu znawców piw zaleca omijać go szerokim łukiem ze względu na komercjalizację miejsca. Jest tu tylko trochę prawdy - mimo nastawienia na turystów wybór piw jest oszałamiający! Sama ilość nalewaków robi wrażenie. Naprzeciwko pubu, za kratą znajdziemy "siusiającą dziewczynkę". Poprawność polityczna Belgów zaowocowała taką "potworkową" wersją ich symbolu "siusiającego chłopca". Żeby odnaleźć brata owej nieskromnej dziewoi należy iść kierować się tą ulicą prosto przez Grand Place. To kolejny symbol Belgii, z neogotyckimi rzeźbami w fasadach budynków. Nie jest on jednak zbyt duży, choć z niektórych punktów wygląda interesująco (wpadające w plac pod kątem małe uliczki sprawiają, że można odnieść wrażenie iż plac jest "zamknięty"). Na pobocznych uliczkach znajdziemy mnóstwo sklepów z pamiątkami i belgijską czekoladą - są tu m. in. "plebejskie" Neuhaus czy Leonidas i "królewska" Mary. Które z robi lepsze pralinki? Najlepiej przekonać się samemu. Poza ścisłym centrum warto zobaczyć łuk triumfalny (tuż za nim darmowe muzeum wojskowości). Droga do niego wiedzie przez dzielnicę, w której ulokowały się budynki Komisji Europejskiej. Jeśli kogoś interesują takie klimaty będzie tu w siódmym niebie. Jednak prezentowane tu rzeźby są jak dla mnie dość dziwaczne Jeśli już jesteśmy przy sztuce, trzeba wspomnieć o Królewskiej Kolekcji Sztuk Pięknych. Bilet wstępu kosztuje 11 Euro - wprawdzie zbiory nie mogą konkurować z Luwrem czy Prado, jednak znajdziemy tu wiele perełek. Co więcej galerię można ogarnąć w 1-2 godziny. Muzeum może się też poszczycić sporą kolekcją obrazów Courbeta. Dla tych, którzy nie lubią płacić za bilety, a interesuje ich architektura i sztuka polecam odwiedziny w gmachu brukselskiego sądu najwyższego. A także wycieczkę śladami belgijskiego secesjonisty Wiktora Horty. To właśnie dzięki jego perełkom Bruksela znajduje się w stowarzyszeniu europejskich miast secesyjnych. W stolicy Belgii spędzamy ostatni nocleg (couchsurfing) i następnego dnia po południu udajemy się podróż powrotną do Polski. Cały tygodniowy wyjazd kosztował nas ok. 210 Euro od osoby, w tym (loty - ok. 80 zł, bilet na 10 przejazdów pociągiem - 76 Euro na dwie osoby, wstępy do muzeów - ok. 30 Euro, jeden noclegi w Brugii - 16 Euro (reszta to couchsurfing). Na wszystkie pytania z chęcią odpowiem. Jeśli kogoś interesuje bardziej szczegółowa relacja - zapraszam na mojego bloga: http://centryfuga.wordpress.com/ Pozdrawiam serdecznie, grafzero
| ||||||||||||
| Autor: | prz [ 31 Sie 2013 20:04 ] |
| Temat postu: | Re: Belgia - czerwiec 2013 |
W Antwerpii ominęliście MAS. Nawet jeżeli nie chcieliście iść na wystawy, jest bardzo ładny widok na Antwerpię z góry. Tylko mogłoby to pochłonąć sporo czasu. Jest jeszcze ciekawostka, tj. tunel pieszo-rowerowy na Linkeroever (tunel św. Anny) pod Skaldą. To tak tylko do zobaczenia | |
| Autor: | grafzero [ 31 Sie 2013 20:23 ] |
| Temat postu: | Re: Belgia - czerwiec 2013 |
MAS nam reklamowano bardzo mocno, ale moje zboczenie zawodowe wygrało. Później zaś z MAS wygrał browar restauracyjny na południu miasta Ale to dobrze, że zostało coś jeszcze do zobaczenia | |
| Autor: | kubutek [ 02 Wrz 2013 11:06 ] |
| Temat postu: | Re: Belgia - czerwiec 2013 |
Czy miał ktoś z was do czynienia z Antwerpską kartą A-kaart? 1)Czy jest ona opłacalna przy jednodniówce w Antwerpii? 2)Czy sprawdzane jest, czy jestem rezydentem Antwerpii przy wejściu do Muzeów po okazaniu karty A-Kaart? W planach: Plantin-Moretus Rubenshuis + Museum Mayer van den Bergh Museum Aan de Stroom ( w zasadzie tylko panorama) jestem over 26:( | |
| Strona 1 z 1 | Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni) |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ | |