| Forum strony Fly4free.pl https://forum.fly4free.pl/ | |
| Gran Canaria z odrobiną szaleństwa gran-canaria-z-odrobina-szalenstwa,1506,60999 | Strona 1 z 1 |
| Autor: | madzesa [ 28 Paź 2014 19:43 ] |
| Temat postu: | Gran Canaria z odrobiną szaleństwa |
Kiedy 01.11.2013 dzwoniłam do kuzynki I koleżanki żeby namówić ich na zakup biletów na Gran Canarię termin wyprawy wydawał się tak odległy że prawie nierealny, ponieważ miał być to wrzesień 2014… Ale czas ten minął tak szybko, że niestety już jesteśmy po... Na początek bilety : Norwegian – cena 410/osoba Berlin – Gran Canaria- Berlin z bagażem podręcznym. Poszukiwania Hotelu/Apartamentu trwały do ostatniej chwili, chcieliśmy jakoś pogodzić wymagania 6 osób. Stanęło na Playa del Sol Adults Only – apartament z sypialnią i aneksem kuchennym w cenie 231 EUR z booking .pl. Auto z wypożyczalni PlusCar – fiat Doblo – 7 osobowy rezerwowany w lutym 2014 cena 189 EUR za tydzień. No to lecimy Do Berlina mamy około 2,5 h autostradą, więc niezbyt daleko, a czas umilała nam hiszpańska muzyka. Auta zostawiliśmy na Parkingu CC Mobile tuż obok hotelu InterCity Hotel – Berlin Brandenburg Airport, koszt 32 EUR/7 dni. W Berlinie już 2,5 h przed odlotem ustawiła się kolejka do odprawy – nawet z podręcznym - ponieważ nie była dostępna opcja on-line, a automatów na Schönefeldzie też nie ma. Przelot 5 godzin minął bardzo komfortowo, mieliśmy za sobą wolnych 6 foteli O godzinie 18.00 wylądowaliśmy a na lotnisku czekała na nas, w narodowych barwach, para Polaków, którą mój mąż poznał na Facebooku. Zapomniałam dodać, że motywem przewodnim tej wyprawy – dla mojego m. był wymarzony skok ze spadochronem w tandemie ( taki szalony prezent na 40 urodziny)… i dzięki temu właśnie poznał parę Polaków. Oczekiwanie na pana z Plusa Car przedłużało się więc nasz nowy znajomy (znający hiszpański) chwycił za telefon i Pana pośpieszył Sprawnie zapakowaliśmy się do auta i ruszyliśmy w stronę El Burrero – zjeść coś w knajpie obok mieszkania znajomych i dogadać się co do kolejnych dni. W Playa del Ingles byliśmy około godziny 21 – jakimś cudem po ciemku udało nam się znaleźć hotel – sprawnie zameldować i ruszyliśmy nad ocean. – temperatura 27 stopni o godz. 22… Nad ocean szliśmy ok 15 minut, powrót zajął nam ponad godzinę… tak to jest bez mapy, nawigacji a nikt nie zapamiętał nawet neonów najbliższych hoteli. Dzień nr 2 zaczęliśmy od telefonu do Skydive Gran Canaria – aby dogadać szczegóły dotyczące skoku. Potem spacer po plaży z Playa del Ingles w stronę Maspalomas. Pogoda była pochmurna, ale i tak wszyscy zdążyli spiec raka… nie zapominajcie o kremach z filtrem i to dużym… taka jest zdradziecka pogoda na Kanarach… Oczywiście odcinek tej plaży obfituje w różniste widoki, od jednopłciowych par po rzesze naturystów – średnia wieku 60 lat…nad czym męska część ekipy baaardzo ubolewała Wieczorem znajoma zaproponowała wycieczkę do Las Palmas i spacer promenadą przy plaży Las Centeras. Dzień 3 – Objazd wyspy do parku kaktusów Cactualdea Park zwiedzanie Ageate i Puerto de las Nieves, krótka przerwa na kawę przy plaży przed Las Palmas, Las Palmas – katedra św. Anny i muzeum Kolumba potem zakupy w Carrefour, i przejazd autostradą do Playa del Ingles. Wieczorem spacer, mieliśmy w planie dyskotekę , ale mieszkaliśmy przy Jumbo – a tam tylko dla par niemieszanych, czuliśmy się po prostu nieswojo jako jedyne pary damsko -męskie, a i nasi mężowie po kilku podrywach tu i ówdzie – mieli dość Dzień 4. Postanowiliśmy ruszyć w stronę Puerto Rico, Amadores i Puerto de Mogan. Przy plaży Amadores zepsuł nam się centralny zamek i Panowie próbowali naprawić … ale w końcu kto i gdzie wyjedzie z wyspy tym autem … w dodatku Fiatem Doblo… wróciliśmy przez Anfi del Mar (wyspa w kształcie serca) i spędziliśmy wieczór w hotelu. Dzień 5 – wielkie wydarzenie SKOK , poranne ważenie męża … do tego skoku schudł ponad 12 kg, ostatecznie ważył 93,4 kg (limit 95 kg ) jakoś musieliśmy zabić czas do 16 godziny, więc wybraliśmy się na wygasły krater i do wąwozu Guayadeque. Niesamowite widoki. Godzina 0 zbliżała się wielkimi krokami, m. troszeczkę poddenerwowany ale wciąż pewny swojej decyzji… równo o 16 zadzwoniła Pani z Skydive, że bus stoi przed hotelem i na nas czeka, pojechaliśmy z m. i znajomą w stronę Bahia Feliz na maleńkie lotnisko. Marco – z którym miał skakać m. już czekał, raz - dwa i trzeba było się zbierać na wydmy, więc ucałowałam m. rzucając do Marco „take care of him…” mój szalony mąż – czym jeszcze mnie uraczy – aż strach się bać… Pojechaliśmy na wydmy przy promenadzie Playa del Ingles i wypatrywaliśmy małego samolociku… śledziliśmy jego lot, aż zza chmur wyłonił się nasz skoczek… „uff…” odetchnęłam – w końcu jeszcze tyle roboty w naszym małym domku… ;P Nie powiem , znajomi już mnie zapewniali, że w razie czego – mają fajnych samotnych kolegów , a te panele to oni już dokończą… Był szampan i „100 lat” a potem impreza do późna… Dzień nr 6- niektórzy zaczęli od wielkiego kaca Wypiliśmy kawę w otoczeniu sosen i piknikujących Kanaryjczyków - wszak to niedziela- i ruszyliśmy w drogę powrotną. Serpentyny nie jednego powaliłyby na kolana nas też nie oszczędziły, nawet kierowca zaliczył chorobę lokomocyjną zień ostatni przeznaczyliśmy na plażing, smażing i „łomżing” – co zaskutkowało wściekłą czerwienią na naszych ciałach , mimo użycia i to kilkukrotnego kremu z filtrem 50… Ale na pytanie czy się opalaliśmy, zgodnie odpowiadaliśmy, że „ jak nie – jak tak… Koszty wyprawy – siłą rzeczy rozłożone w czasie: Bilety – 410 zł /osoba Hotel – 231 eur / apartament – 115,5 EUR / osobę = 485 zł / osobę Auto 31,5 EUR / osoba – 132,30 zł/osoba Paliwo – 63 zł / osoba ( w sumie poszło 80 EUR na paliwo – 4 osoby po 15 EUR – więcej jeździły – 2 osoby po 10 EUR… - tzw skwarki – co to się na plaży większość czasu smażyły) jedzenie i picie 180 zł/osoba (zakupy w marketach i w tym 2 razy pizza itp. w knajpie i – piwo – kilka razy) w sumie 1.270,30 / osoba dodatkowo my sami wydaliśmy na: drinki – shisha bar, pamiątki, alkohol na imprezę urodzinową itp. ubezpiecznie dodatkowe męża od Extreme sports i paliwo do Berlina – po jakieś 500 zł / osoba… Nie liczę skoku ze spadochronem, bo to prezent urodzinowy męża a koszt– zdjęcia, filmik i sam skok – 375 EUR… ale jak to się mówi : wspomnienia dla niego : BEZCENNE Gran Canaria jest piękna, różnorodna i tydzień to mało aby wszystko dokładnie zobaczyć. Ekipa też okazała się całkiem ok – bez problemów i niedomówień, jak ktoś nie chciał zwiedzać – szedł na plażę i nikt do nikogo nie miał pretensji. Nasi nowi znajomi z Gran Canarii bardzo nam pomogli, jeździli z nami i chcieli pokazać jak najwięcej. Jesteśmy im za to z całego serca wdzięczni, mamy nadzieję, że jeszcze się zobaczymy, tym bardziej, że m. wymyślił lot na paralotni, a gdzie jak nie na Gran Canarii znajdzie takie widoki. | |
| Autor: | Gollum [ 28 Paź 2014 19:56 ] |
| Temat postu: | Re: Gran Canaria z odrobiną szaleństwa |
Super! Praktyczne że hej. Jak pokażę te 1270 zł żonie, to już wiem, gdzie lecimy w przyszłe ferie. Tylko gdyby się jeszcze zdjęcia chciały otwierać... | |
| Autor: | madzesa [ 28 Paź 2014 20:11 ] |
| Temat postu: | Re: Gran Canaria z odrobiną szaleństwa |
Nie wiem czemu nie widać zdjęć, jak ja otwieram post to trochę trwa zanim się załadują - ale są... | |
| Strona 1 z 1 | Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni) |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ | |