Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.



Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 33 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
Offline
#1 PostWysłany: 28 Lis 2011 14:33 

Rejestracja: 26 Sie 2010
Posty: 70
Hej

Zainspirowany wczorajszym lądowaniem w Gdańsku Wizzera z Bergamo, chciałem się Was spytać jakie są wasze doświadczenia.

Po raz pierwszy miałem strach w oczach podczas wczorajszego lądowania ( wiało tak,że nawet podczas postoju na lotnisku samolotem miotało )- kuźwa samolot "spadał" kilkukrotnie- żałowałem, że przyjmuje to na trzeźwo :-).

Wydawało mi się , że moje dotychczasowe lądowanie jakieś 6-7 lat temu na w Jogjakarcie po trzęsieniu ziemi, gdy pas startowy wyglądał jak obwodnica gdańska przed remontem-było niebezpieczne, ale to wczorajsze, mi na pewno utkwi na dłużej w pamięci.

Jestem pełen uznania dla pilotów którzy dają w takich warunkach radę.

Albo może , jestem przewrażliwiony :-)


Ps.

Nie jestem pewien czy umieściłem to w dobrej kategorii, jeśli źle- proszę o przeniesienie.
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#2 PostWysłany: 28 Lis 2011 15:47 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 Lis 2011
Posty: 61
Loty: 120
Kilometry: 235 123
Krajów: 24 / 11.2%
Lądowanie, które utkwiło mi w pamięci może samo do najgorszych nie należało, ale lot i podejcia do lądowania przysporzyły mi strachu. Leciałam ze Stanstead do Katowic, ale okazało się, że jest okropna mgła, więc polecieliśmy nad Kraków. Tam zatoczyliśmy kilka kół, a że lotnisko w Krakowie z lotu ptaka znam dobrze - wiedziałam już, że coś się dzieje.... Poza dużymi trubulenacjami kapitan utrzymywał z nami stały kontakt, co wcale dobrze nie wróży, a w pewnym momencie stewardessa Ryanair'a przebiegła przez samolot z przerażoną miną i wtedy już wiedzieliśmy, że w Krakowie też nie wylądujemy. Polecieliśmy zatem do Wrocławia i tam w koncu udało się wylądować. Pilot wposminal o trudnych warunkach, ale mimo to stewardessa powinna zachować spokój, bo to ona napędziła najwięcej strachu ludziom, którzy nie rozumieli o czym mówi kapitan. (pomijając fakt ze mial smieszny hiszpanski akcent, częśc Polaków lecących tym lotem nie znała angielskiego)
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#3 PostWysłany: 28 Lis 2011 19:40 

Rejestracja: 27 Lis 2011
Posty: 8
Fajny temat :-)

Z moich +- 80 lotów to najgorzej było w Eilat (lot z Tel Avivu z El Al). Ładna pogoda, zadne turbulencje, idealne warunki. Tylko wygladało to ze pilot laduje po raz pierwszy. Tak jak z nami trzasknał na ziem to nikdy przed i nigdy po nie zazyłem.
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#4 PostWysłany: 28 Lis 2011 19:49 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 Wrz 2011
Posty: 2587
Loty: 371
Kilometry: 601 471
Krajów: 40 / 18.6%
Alexx napisał(a):
Fajny temat :-)

Z moich +- 80 lotów to najgorzej było w Eilat (lot z Tel Avivu z El Al). Ładna pogoda, zadne turbulencje, idealne warunki. Tylko wygladało to ze pilot laduje po raz pierwszy. Tak jak z nami trzasknał na ziem to nikdy przed i nigdy po nie zazyłem.

Mialem cos podobnego w sierpniu, tyle ze w Marsa Alam. Lecialem AirExplore (na kodzie Entera) i caly lot byl super, ale jak uderzyl o pas to malo mi aparat z reki nie wypadl :D
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#5 PostWysłany: 01 Gru 2011 03:52 

Rejestracja: 20 Wrz 2011
Posty: 329
http://en.wikipedia.org/wiki/Cyclone_Emma_(2008)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Emma_(orkan)
1 marca 2008 byłem w Wiedniu, nie byłem w stanie iść, wiatr mnie przewrócił, po ulicy latały kawałki rusztowań, jedno trafiło w jadącą karetkę. 2 marca leciałem VIE-MUC-WRO, było już dużo spokojniej, ale podczas lądowania we wro samolotem ostro huśtało. Lot był wykonywany przez któregoś z podwykonawców Lufy, jakiś Augsburg czy Tyrolean, kapitan miał mocny włoski akcent i ciągle coś gadał, mało go rozumiałem. Z mojego laickiego punktu widzenia (czy raczej siedzenia) wyglądało to tak jakbyśmy dłużej niż zwykle lecieli nad samym pasem, w momencie gdy samolot wypoziomował się na chwilę to pilot szybko przysadził maszynę.
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#6 PostWysłany: 01 Gru 2011 08:42 

Rejestracja: 28 Wrz 2011
Posty: 248
niebieski
Półtora roku temu leciałem z Curitiby do Sao Paulo brazylijskimi liniami GOL. To było najgorsze lądowanie w moim życiu. Samolot tak mocno spadł na pas, że ci, co mieli luźniej zapięte pasy, niemal walnęli głowami o sufit. Połowa ludzi zbladła. Ja powietrze z płuc wypuściłem chyba dopiero w momencie, gdy samolot się zatrzymał;)
_________________
Image
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#7 PostWysłany: 01 Gru 2011 09:57 

Rejestracja: 03 Sie 2011
Posty: 11
moje trochę z innej beczki, ale również mega adrenalina
leciałem z Dallas do San Jose. Pogoda była przepiękna, więc cały lot nuda, nuda, nuda ;) . Podejście do lądowania standardowe...ale do czasu...na wysokości na oko 10-15m nad pasem nagle wielki huk, silniki na pełny ciąg, a samolot dość ostro w górę. Pojawia się konsternacja - co jest grane? Pilot ani słowa, stewardessy też. Robimy kółko nad lotniskiem i kolejne podejście...ten sam kierunek...tyle, że na równoległym do poprzedniego pasie. Nos w oknie i nagle serce chyba na 200bpm wskakuje. Pas, do którego podchodziliśmy za pierwszym razem w kapitalnym remoncie...żadnego sprzętu, tylko jakieś barierki - a za nimi jak po bombardowaniu.
Nie wiem czy pilot się pomylił, czy może złą ścieżkę mu podano...w każdym razie serducho miałem przez chwile w gardle.
Góra
 Profil Relacje PM off
3 ludzi lubi ten post.
 
      
Offline
#8 PostWysłany: 27 Lut 2012 14:14 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 Lip 2010
Posty: 3381
srebrny
Madryt -->London Stansted, 17 lutego, by rajaner

nic wielkiego w porownaniu do tego co czytam w poprzednich postach, ale takiego uderzenia o ziemie przy ladowaniu to jeszcze w zyciu nie przezylem, 90% kobiet krzyknelo w momencie tego uderzenia
_________________
"lepiej nie jechać i nie żałować niż jechać i żałować" - Tony Halik
Image


Ostatnio edytowany przez Roku 24 Sty 2016 20:14, edytowano w sumie 2 razy
Wypowiedź niekulturalna/obrażająca innych/używanie słów wulgarnych, obraźliwych.
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#9 PostWysłany: 27 Lut 2012 14:44 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 Lis 2011
Posty: 61
Loty: 120
Kilometry: 235 123
Krajów: 24 / 11.2%
rw30

uwielbiam twoja stopke... :)
p.s. sory za offtop.
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#10 PostWysłany: 27 Lut 2012 16:47 

Rejestracja: 07 Maj 2010
Posty: 256
alef napisał(a):
moje trochę z innej beczki, ale również mega adrenalina
leciałem z Dallas do San Jose. Pogoda była przepiękna, więc cały lot nuda, nuda, nuda ;) . Podejście do lądowania standardowe...ale do czasu...na wysokości na oko 10-15m nad pasem nagle wielki huk, silniki na pełny ciąg, a samolot dość ostro w górę. Pojawia się konsternacja - co jest grane? Pilot ani słowa, stewardessy też. Robimy kółko nad lotniskiem i kolejne podejście...ten sam kierunek...tyle, że na równoległym do poprzedniego pasie. Nos w oknie i nagle serce chyba na 200bpm wskakuje. Pas, do którego podchodziliśmy za pierwszym razem w kapitalnym remoncie...żadnego sprzętu, tylko jakieś barierki - a za nimi jak po bombardowaniu.
Nie wiem czy pilot się pomylił, czy może złą ścieżkę mu podano...w każdym razie serducho miałem przez chwile w gardle.

Czy takie coś kwalifikuje się już pod incydent lotniczy?
_________________
Image
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#11 PostWysłany: 27 Lut 2012 17:13 

Rejestracja: 30 Cze 2011
Posty: 493
niebieski
Myślę, że nawet poważny incydent. Zgodnie z definicją to taka sytuacja, kiedy o mało nie doszło do wypadku lotniczego. tutaj myślę, że można uznać, że przesłanka ta zotała wyczerpana.
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#12 PostWysłany: 27 Lut 2012 18:09 

Rejestracja: 04 Sie 2011
Posty: 165
Loty: 49
Kilometry: 69 318
Krajów: 9 / 4.2%
Ryanair Gdańsk-Leeds: w momencie zetknięcia z pasem startowym kilkoro pasażerów uderzyło głowami w fotele przed nimi. Za ostro wylądował pilot....

Drugim razem leciałam z London Stansted to Gdańska Wizzairem. Na Stansted była rano mgła i złapaliśmy godzinne opóźnienie siedząc w samolocie bo nie chcieli nas wypuścić. W końcu się udało. :) Jak byliśmy nad Gdańskiem to kapitan powiedział, że jest mgła i pokrązymy nad miastem około 15 minut i wtedy wylądujemy. Po 20 minutach powtórzył ten sam komunikat. Po jakiejś godzinie latania nad Gdańskiem usłyszeliśmy, że lądujemy. Telepało nami trochę ale nie było tak źle. Za oknami mleko i już wszyscy myślelismy, że zaraz zetkniemy się z ziemią a tu nagle ryk silników i ostro w górę. Przez chwilę nie wiadomo było o co chodzi. Doświadczyliśmy missed approach. kapitan uspokoił, że to normalna procedura. Nie zobaczył na czas pasa startowego więc musiał podnieść samolot. Po około 25 minutach ponownego krążenia nad Gdańskiem udało się wylądować. Trochę strachu było, zwłaszcza, że było to krótko po awaryjnym lądowanie kpt Wrony na Okęciu. :) Dało się słyszeć komentarze, że podwozie się nie wysunęł. Niekótrzy byli przerażeni. :)
_________________
Image
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#13 PostWysłany: 27 Lut 2012 18:40 

Rejestracja: 30 Cze 2011
Posty: 16
Nie, żaden to incydent. Odejście na drugi krąg to normalna procedura. Może być skutkiem nieustabilizowanego podejścia (za szybko, za wysoko, silne podmuchy), ruchu na pasie, błędu etc. Sytuacja nienormalna, wymagająca raportu i, jeżeli nie dojdzie do uszkodzenia struktury samolotu, ani obrażeń ciała osób na pokładzie, jest kwalifikowana jako incydent, to np. procedura przerwanego startu.

Podchodząc do lądowania mentalnie jesteś przygotowany na odejście na drugi krąg, jeżeli wszystko gra, wtedy lądujesz;)
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#14 PostWysłany: 27 Lut 2012 18:51 

Rejestracja: 30 Cze 2011
Posty: 493
niebieski
Cytuj:
Nie, żaden to incydent. Odejście na drugi krąg to normalna procedura
Odejście na drugi krąg jest normalną procedurą, ale wykonywanie podejścia na pas wyłączony z użycia, który absolunie nie nadawał się do lądowania (tak jak opisywał kolega wyżej) pod wpływem błędu załogi lub kontroli ruchu lotniczego kwalifikuje się do uznania za incydent lotniczy. Bowiem "incydentem lotniczym jest zdarzenie inne niż wypadek lotniczy, związane z eksploatacją statku powietrznego, które ma wpływ lub mogłoby mieć wpływ na jej bezpieczeństwo". Tutaj można się spierać czy byl to poważny incydent czy po prostu incydent, ale to zależy od konkretnych okoliczności, które wskazywałyby, że o mało nie doszło do wypadku lotniczego. W każdym razie uważam, że był to incydent, spodowany czynnikiem ludzkim i powienien zostać zgłoszony do odpowiednika Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych.
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#15 PostWysłany: 28 Lut 2012 01:25 

Rejestracja: 07 Maj 2010
Posty: 256
Wytłumaczenie pgruszka jest dla mnie dość przekonywujące, bo właśnie chodziło mi o to czy to jest incydent w rozumieniu przepisów ruchu lotniczego takie który wymaga sporządzenia raportu. Zresztą pewnie można to sprawdzić, jeśli kolega alef odszukałby dokładnie co to był za lot. Po przemyśleniu też mi się wydaje, że to nie incydent bo wtedy przygoda koleżanki Nailea też by się kwalifikowała, bo to analogiczna sytuacja przerwanwego podejścia do lądowania.

Ja swoje najgorsze (jak narazie) lądowanie zaliczyłem na pokładzie Fokkera 50, jak siadał w zimie na zaśnieżonym pasie w Rydze. Co więcej przymknęło mi się oko, więc jak obudziłem się w samolocie który cały się trząsł to byłem pewien, że spadamy :).
_________________
Image
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#16 PostWysłany: 28 Lut 2012 03:00 

Rejestracja: 06 Kwi 2011
Posty: 805
niebieski
jasek napisał(a):
Wytłumaczenie pgruszka jest dla mnie dość przekonywujące, bo właśnie chodziło mi o to czy to jest incydent w rozumieniu przepisów ruchu lotniczego takie który wymaga sporządzenia raportu. Zresztą pewnie można to sprawdzić, jeśli kolega alef odszukałby dokładnie co to był za lot. Po przemyśleniu też mi się wydaje, że to nie incydent bo wtedy przygoda koleżanki Nailea też by się kwalifikowała, bo to analogiczna sytuacja przerwanwego podejścia do lądowania.


12.12.2011 Ryanair podchodzi do lądowania na drodze kołowania - piloci w porę zauważyli błąd i zrobili go around. PKWL zakwalifikowała to jako poważny incydent.
Moim zdaniem analogia z sytuacją, gdy próba lądowania miała miejsce na nieczynnym pasie startowym jest oczywista.

A co do moich lądowań... 19.07.2007, Wiedeń - największa burza od 30 lat (a przynajmniej tak pisały gazety) w stolicy Austrii. Bardzo malowniczy widok, mnóstwo wyładowań pod nami i długie kręcenie w holdingu.
Innym razem lądowanie w Bratysławie przy olbrzymim oberwaniu chmury i wichurze. Nawet stewki biły brawo pilotowi;)
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#17 PostWysłany: 28 Lut 2012 08:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 Sty 2012
Posty: 22
Ja miałem przygodę 2 lata temu podczas swojego pierwszego lotu z Warszawy do Sztokholmu Skavsta. Schodzącym do lądowania samolotem zaczęło tak rzucać, że ludzi trzymały chyba tylko pasy bezpieczeństwa. Przede mną siedziało dwóch gości, którzy wracali tam do pracy i tylko mówili między sobą:

- to k**** nie jest normalne!
- co on od********

Pasażerom robiło się gorąco ;)
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#18 PostWysłany: 28 Lut 2012 10:44 

Rejestracja: 30 Cze 2011
Posty: 493
niebieski
jasek napisał(a):
Wytłumaczenie pgruszka jest dla mnie dość przekonywujące, bo właśnie chodziło mi o to czy to jest incydent w rozumieniu przepisów ruchu lotniczego takie który wymaga sporządzenia raportu. Zresztą pewnie można to sprawdzić, jeśli kolega alef odszukałby dokładnie co to był za lot. Po przemyśleniu też mi się wydaje, że to nie incydent bo wtedy przygoda koleżanki Nailea też by się kwalifikowała, bo to analogiczna sytuacja przerwanwego podejścia do lądowania.

Ja swoje najgorsze (jak narazie) lądowanie zaliczyłem na pokładzie Fokkera 50, jak siadał w zimie na zaśnieżonym pasie w Rydze. Co więcej przymknęło mi się oko, więc jak obudziłem się w samolocie który cały się trząsł to byłem pewien, że spadamy :).

Ja w dalszym ciągu uważam, że był to incydent. Tutaj bardzo podobna sytuacja: http://www.37000feet.com/report/556069/ ... cutes-a-go Tutaj filmik z wiadomości po próbie lądowania na zamkniętym pasie http://www.timesnow.tv/GoAir-pilot-atte ... 331451.cms
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Offline
#19 PostWysłany: 28 Lut 2012 11:33 

Rejestracja: 04 Sie 2011
Posty: 165
Loty: 49
Kilometry: 69 318
Krajów: 9 / 4.2%
A jeszcze mi się przypomniał jeden lot wewnątrz Etiopii. Leciałam z Addis Abeby do Lalibeli z międzylądowaniami w Bahir Darze i Gonderze samolotem Fokker. Podczas drugiego lądowania w momencie zetknięcia się z pasem prosto na kolana spadł mi panel z lampką i nawiewem. :) Przestraszyłam się, że samolot się rozlayuje ale w rzeczywistości nie było tak źle. :)

Współpasażerowie zszokowani a obsługa przeprosiła i się śmiała....

Image

Image
_________________
Image
Góra
 Profil Relacje PM off
error000 lubi ten post.
 
      
Offline
#20 PostWysłany: 28 Lut 2012 12:16 

Rejestracja: 03 Sie 2011
Posty: 11
przyznam, że nigdy się nad tym mocniej nie zastanawiałem czy to był incydent itp.
sprawa dość ciężka do odszukania...przede wszystkim w mojej pamięci, bo wszystko miało miejsce 3 lub 4 września 2004 r. - nie pamiętam dokładnie. wiem tylko tyle, że na koncert linkin park leciałem (5 września w mountain view) i na pewno byłem dzień wcześniej (a może dwa?). lot miałem z virginia beach do san jose z przesiadką w dallas. o ile pamięć mnie nie zawodzi to w san jose lądowanie było w okolicach wczesnego popołudnia, bo po zameldowaniu w hotelu jeszcze do santa cruz pojechałem na wycieczkę.

w domu mam fotki to może z exifów wyciągnę dokładniejsze daty a może i godziny, bo wydaje mi się że jakieś fotki w dallas robiłem.
Góra
 Profil Relacje PM off  
      
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 33 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] oraz 1 gość


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Przeszukaj temat:
  
phpBB® Forum Software © phpBB Group