| Forum strony Fly4free.pl https://forum.fly4free.pl/ | |
| Do Arabii Saudyjskiej na Formułę 1 do-arabii-saudyjskiej-na-formule-1,214,181613 | Strona 1 z 1 |
| Autor: | hiszpan [ 24 Kwi 2025 15:36 ] |
| Temat postu: | Do Arabii Saudyjskiej na Formułę 1 |
Na ten pomysł wpadliśmy razem z żoną. Nasz drugi syn ma urodziny, studiuje, a że kolejna sesja poszła mu bardzo dobrze i na dodatek jest fanem motoryzacji a w szczególności F1, dostaje więc od nas prezent – wyjazd na „dowolne” Grand Prix Formuły 1 w 2025 roku razem z nami oczywiście. Celowałem w wyścig na Węgrzech w lipcu, ewentualnie w Niemczech lub Austrii. Nic nie bukowaliśmy tylko zrobiliśmy prezent w formie papierowego vouchera z adnotacją, że miejsce wybierzemy później. Syn jest przez moment najszczęśliwszym dzieciakiem na świecie ?. Ok, danie mu vouchera jeszcze nic nas nie kosztowało, teraz trzeba się wywiązać! No i tu zaczęły się schody. Większość terminów na bliskie europejskie Grand Prix po prostu koliduje nam mocno a to z jego sesją, a to z moimi służbowymi wyjazdami a to z innymi planami rodzinnymi ☹. Na początku grudnia młody zadzwonił do mnie, że znalazł w planie zajęć wolny czwartek, piątek i poniedziałek gdzieś pod koniec kwietnia i to dokładnie odpowiada Grand Prix Arabii Saudyjskiej. Hmm, ceny biletów na F1 są wszędzie podobne a w Arabii Saudyjskiej jeszcze nie byłem. Moja małżonka nie chce tam jechać więc nie namyślając się wiele kupiłem bilety i złożyłem podróż do Rijadu na jeden dzień (chcę pojechać na Edge of the World) oraz potem przelot Saudią do Jeddah na właściwy weekend wyścigowy F1. Powrót z Jeddah tanią Air Arabia przez Szarżę. Wszystko kupione i dograne! Na wigilii rodzinnej pochwaliliśmy się rodzince o naszych kwietniowych planach….. aż jeden wujek nagle zapytał: - To kiedy tam jedziecie? 19-21 kwietnia? W Wielkanoc??? Nasze miny bezcenne. Zostałem natychmiast czarnym charakterem rodzinki ☹ No ale słowo się rzekło, zamiast do kościoła (których w Arabii Saudyjskiej nie ma ani jednego) będziemy zwiedzać … meczety Jak blisko będziemy do toru F1 w Jeddah? O tak: No ale jeszcze trzeba dolecieć. Do Rijadu zabiera nas LOT na MAXie, który aktualnie miał promocję. Na Okęciu jeszcze szybka wizyta w Mazurku: Wypełnienie samolotu spore co mnie zdziwiło, bo kto jeszcze lata do Arabii Saudyjskiej na Wielkanoc? Do Arabii potrzebna jest wiza, załatwia się ją on-line przed wyjazdem ale kosztuje niestety 400zł dzisiaj. Na miejscu imigracja poszła jak z płatka. Wynająłem samochód w Alamo. Niestety na zrobienie papierów w okienku na lotnisku bez żadnej kolejki czekamy ponad godzinę. Obsługujący nas lokales (nie Hindus) rozkłada ręce i odpowiada co chwila – „in one moment”. Witamy w arabskiej rzeczywistości czasoprzestrzennej… Rozważałem pojechanie do Edge of The World wynajętym samochodem, jest sporo relacji, że da się nawet osobówką. Ale są też głosy, że trzeba brać lepsiejszą terenówkę coby się nie narazić na potencjalny koszty uszkodzeń podwozia. Lepszy samochód kosztuje sporo drożej więc, ponieważ jest nas tylko dwóch, decyduję się wziąć tanią osobówkę na jeżdżenie po miejście i skorzystać z oferty Riyadh Hiking i za 250zł od osoby dołączyć do zorganizowanego wyjazdu na pół dnia. Zbiórka o 14.30 przy stacji metra King Salman Oasis. Mamy więc całe przedpołudnie w piątek na zobaczenie czegoś w mieście. Niestety właśnie w piątek wszystko jest zamknięte i ewentualnie otwierane dopiero po 16. Mój znajomy uświadomił mi właśnie, że życie w mieście tak się właśnie zaczyna – od 16 do rana właściwie. W hotelu (wziąłem Garden Inn Hiltona) czeka na mnie zestaw powitalny z winem. No ale z wina cieszę się tylko chwilkę: Rano podjeżdżamy zobaczyć Chop-Chop Place i pałac Al-Masmak. Samochód zostawiam po prostu na ulicę i bez problemu pojawiamy się na placu Deera owianego złą sławą z powodu często odbywających się tu publicznych egzekucji – stąd potoczna nazwa – Chop-Chop Place Wyciągam lustrzankę, robię parę fotek ale podchodzi do mnie żołnierz i uprzejmie prosi o schowanie jej do plecaka. Telefonem możemy focić do woli. Pałac Al-Masmak jest w remoncie więc można tylko fasadę zobaczyć A to stacja metra (nieczynna) Podjeżdżamy jeszcze pod meczet King Khalid ale walą do niego tłumy i nawet nie ma gdzie zaparkować. Generalnie dobrze mi się jeździ po Rijadzie. Szybko przyzwyczajam się do faktu, że praktycznie nie ma pasów na drogach i każdy jeździ jak mu pasuje. Dodatkowo nikt nie używa kierunkowskazów (raj dla właścicieli beemek ? ) więc szybko dostosowuję się do lokalnego stylu. Jest koszmarnie gorąco więc jest to zrozumiałe, że życie toczy się tylko wieczorami. Zostawiam samochód na wielkim parkingu przy stacji metra King Salman Oasis. Mamy jeszcze chwilę czasu więc robimy sobie przejażdżkę metrem. Są w nim przedziały dla kobiet a także przedział First Class Na ulicy wszystkie przystanki autobusowe mają własną klimatyzację. Z daleka widać jeden z charakterystycznych wieżowców Rijadu – „otwieracz do piwa” Zabieramy się w małych grupach do dużych terenówek wyposażonych w opony typu MT. Do Edge of The World jedzie się około 1,5 godziny. Ostatnie 15 kilometrów to już pełny off-road. Droga jest bardzo kiepska i rzeczywiście osobówką odradzam ten przejazd (żadnej nie widziałem – same duże terenówki z MT-kami). Ryzyko uszkodzeń małego samochodu jest po prostu duże. Po drodze odwiedzamy zagrodę z gazelami piaskowymi Mamy kilka postojów na fotki: Duże terenówki dojeżdżają pod same końcowe skały: Edge of The World to wielki klif rozciągający się na wiele kilometrów. Całość robi na nas olbrzymie wrażenie. Mamy kilka godzin na pochodzenie po krawędzi i podziwianie księżycowego krajobrazu Jest mnóstwo ludzi. Zachód słońca to dobra pora na oglądanie klifów. Można śmiało powiedzieć, że to przepiękne, zapierające dech w piersiach miejsce. Ale to dla nas nie koniec dnia. Odbieramy samochód z parkingu i jedziemy prosto do dzielnicy Al Diriyah zobaczyć wpisany do UNESCO At-Turaif Palace. Niestety w piątek do pobliskich Al Bujairi Terraces walą tłumy miejscowych. W korkach zmuszony jestem do skorzystania z parkingu za jedyne 30SAD. Przechodzimy przez plac z restauracjami w kierunku zabytku. Wejście kosztuje po 16 godzinie 50SARów ale tą kwotę można potem zamienić na rachunek w restauracjach Al Bujairi. Sam pałac At-Turaif ma przyjemną trasę do zwiedzania, spacerujemy pośród starych zabudowań z lokalnymi wystawami Co chwila na różnych fasadach wyświetlane są grafiki i historia Arabii Saudyjskiej. Przyjemne miejsce, kończymy dzień w jednej z lokalnych restauracji. Nazajutrz z rana mamy przelot do Jeddah. Korzystam z taniej na tym odcinku Saudii Lot trwa tylko 1,5 godziny a start dopiero po modlitwie…. W Jeddah lądujemy na terminalu 1 gdzie wita nas już klimat weekendu wyścigowego … i temperatura 40C Biorę kolejny samochód tanio w lokalnej wypożyczalni Key. Ponieważ jeszcze jest poranek to decydujemy się podjechać na lokalną starówkę w Jeddah – Al Balad. Tu przez prawie 2 godzinki spacerujemy wśród wiekowych budynków z charakterystycznymi balkonami i okiennicami Przydarza nam się śmieszna przygoda. W małym sklepiku chcę kupić lody i zapłacić telefonem (działa praktycznie wszędzie w miejscach gdzie byliśmy – nie brałem nawet lokalnej waluty). Ale sprzedawca twierdzi, że ma stary terminal nie obsługujący Visa i MasterCard tylko coś lokalnego. Już mamy zrezygnować z zakupu gdy nagle stojący za nami w kolejce budowlaniec w kasku, kupujący wodę, uśmiecha się i mówi nam, że za nas zapłaci – żaden problem dla niego. Jestem w szoku i oczywiście jest bardzo miło! Dziękujemy bardzo i zamieniamy z nim parę słów. Al Balad ma jeszcze coś więcej – małe knajpki gdzie można napić się saudi coffe – specjalnie przygotowywanej kawy z kardamonem. Parzenie trwa 15 minut. Oczywiście korzystamy, zdjęcie za zgodą Na koniec małe ale darmowe Nassif House Muzeum. Śmieję się bo wędrując po Al Balad spotykamy grupki samotnych facetów z synami mniej więcej w wieku mojego ? Nie tylko ja wpadłem na taki pomysł ? W hotelu na dachu mamy basen a z niego widok na Dżeddę oraz na największy w Arabii maszt flagowy: Drugiego dnia przed południem decydujemy się na Al Taybat International City Museum of Science and Information. Sam budynek już robi wrażenie. Wchodzimy na dziedziniec a tam klimaty jak w Al Balad Właściwe muzeum mieści się w największym gmachu, bilet to 50SAR. A co w środku? Umarliśmy ze śmiechu, na najwyższym piętrze wystawiane są tak zwane „zdobycze cywilizacji” w wariacji arabskiej. Jest to zbiór przypadkowych przedmiotów i gadżetów znaleziony chyba na strychach expatów i skupiony po tanich sklepach z pamiątkami w USA. Ciężko znaleźć tu logikę. Zobaczcie sami: szafa z … filtrami do samochodów. Pokoje z dużymi pluszakami Miski, talerze, pudełka po chusteczkach higienicznych, książki techniczne, barierki autostradowe, stare agd, zabawki, rowerki … po prostu taki odjechany misz-masz wszystkiego co produkuje cywilizacja. Śmiejemy się, że to świetne miejsce na pierwsze kroki kosmitów zaraz po wylądowaniu na ziemi Generalnie warto tu zajrzeć ale wychodzi się „wstrząśnięty nie zmieszany” ? Jedna rzecz tylko mi się bardzo spodobała – plakat symbolizujący siłę książek ? Znaleźliśmy ciekawą knajpę niedaleko naszego hotelu. Jest tam małe centrum handlowe i w jednym z lokali obserwujemy stada lokalesów i brak wolnych stolików. Wbijamy tam: Menu jest krótkie. Ubierają nas w fartuchy i rękawiczki. Żarcie jest przepyszne! No dobrze – koniec części „pobocznej i dodatkowej” naszego wyjazdu. Czas skupić się na Grand Prix F1 Arabii Saudyjskiej! Po przestudiowaniu porad na grupach F1 kupiłem bilety na Central Grandstand C jako najbardziej ciekawe miejsce toru z tych najtańszych biletów. Do biletu przysługuje darmowy parking w odpowiedniej strefie. W sobotę jedziemy na eliminacje a w niedzielę o 20 jest już właściwy wyścig. Wszystko zaczyna się po południu i najlepiej już około 16 udać się na miejsce. Korki są dość spore ale google mapa podpowiada kilka objazdów. Nasz parking jest baaardzo blisko toru, dosłownie 10 minut spacerkiem. Są oczywiście tłumy ludzi, głównie widać Arabów i Azjatów co zrozumiałe, w końcu to Wielkanoc i Europejczycy są tu dziś w mniejszości. Tak wygląda teren poza torem: Zajmujemy miejsca na trybunie C z wspaniałym widokiem na tor oraz wielki telebim W oddali widać meczet Al Rahman Widać Morze Czerwone a tam co chwilę coś pływa, tu akurat wielki poduszkowiec Na torze najpierw jeździ Formuła 2 (odpuściliśmy Porsche Cup) Potem oglądamy eliminacje F1. Bolidy są naprawdę blisko Lando Norris skończył na bandzie na poprzednim zakręcie, obserwujemy jak zwożą jego bolid Idziemy oglądać miejsce startu W dzień wyścigowy po wyścigu Formuły 2 już pilnujemy dobrego miejsca na trybunie. Po prezentacji kierowców i hymnów Arabii Saudyjskiej i Formuły 1 na niebie pojawia się stado dronów malujących napisy światłem. Oglądamy takie show po raz pierwszy. Historia F1: Kask Senny Bolidy ustawiają się już start! Zabawa się zaczęła! Już na pierwszym kółku pojawia się Safety Car! Cały wyścig schodzi nam jak z bicza strzelił. Szokujące jest jak wielkie są emocje wokół nas! Każde wyprzedzanie nagradzane jest na trybunach brawami i wiwatami. Syn jest zachwycony A ja strzelam sobie foty bolidów. Oto kawałek kolekcji: Nad nami lata helikopter z kamerą W końcu finisz. Wygrywa Oscar Piastri przed Maxem Vertstappenem i Ferrari Charlesa Leclerca, któremu kibicowałem. Na mecie zaczyna się niezła feta! Na niebie dzieje się też coś lotniczego Całość weekendu wyścigowego wieńczą koncerty – tu Jenifer Lopez plus friends Jesteśmy mega zadowoleni. Jedziemy jeszcze w nocy na promenadę Corniche podziwiać największą na świecie fontannę Rano już prosto na lotnisko oddać samochód na Terminalu 1. Niestety Air Arabia odlatuje z terminalu North, który jest z kompletnie innej strony lotniska i nie ma tam możliwości oddania samochodu. W wypożyczalni radzą nam wziąć taksówkę (!) bo podobno jest jakiś autobus ale jeździ nieregularnie. Po drodze widzimy z oddali zarzuconą budowę największego wieżowca świata – Jeddah Tower, który miał mieć podobno 1km wysokości. Terminal North jest malutki – taki Modlin trochę. Do Dubaju a potem do Warszawy zabiera nas Air Arabia W Szarży po krótkiej wizycie w The Longue przesiadamy się na ostatni odcinek do Polski. Koniec wyjazdu – syn mega zadowolony, ja oczywiście też (żona trochę gorzej ? ). | |
| Autor: | jekyll [ 24 Kwi 2025 21:41 ] |
| Temat postu: | Re: Do Arabii Saudyjskiej na Formułę 1 |
Ajaj zazdraszczam Ostatnio zainteresowanie F1 jest ogromne. Dorwać jakieś sensowne bilety i nie za milion monet jest trudno. Ja byłam akurat dwa razy na Węgrzech i chciałabym pojechać gdzie indziej | |
| Autor: | seba [ 24 Kwi 2025 21:43 ] |
| Temat postu: | Re: Do Arabii Saudyjskiej na Formułę 1 |
Polecam Austrie, prosty dojazd i bardzo przyjemny tor. | |
| Autor: | jekyll [ 24 Kwi 2025 21:46 ] |
| Temat postu: | Re: Do Arabii Saudyjskiej na Formułę 1 |
Tylko tam dojechać trzeba sporo jak się nie chce spać na polu obok. | |
| Autor: | seba [ 24 Kwi 2025 22:01 ] |
| Temat postu: | Re: Do Arabii Saudyjskiej na Formułę 1 |
Graz albo Klagenfurt z takich wiekszych, natomiast z plusow to przy dworcach kolejowych byly podstawiane bezplatne autobusy i dzialalo to calkiem dobrze. Bylem tam pare lat temu, nie dam glowy ze dalej tak to wyglada. EDIT: Podsumowanie jednego z wyścig opisałem tutaj: https://seba.fly4free.pl/blog/1189/f1-g ... ez-duze-w/ | |
| Strona 1 z 1 | Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni) |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ | |