| Forum strony Fly4free.pl https://forum.fly4free.pl/ | |
| Czy Ormianie mogą kłamać? – Noratus czy-ormianie-moga-klamac-ndash-noratus,214,187139 | Strona 1 z 1 |
| Autor: | Paulina0101 [ 28 Paź 2015 00:10 ] |
| Temat postu: | Czy Ormianie mogą kłamać? – Noratus |
Sevan kojarzony z atrakcyjnym położeniem, tuż przy największym w Armenii jeziorze, nie ociekał jednak turystyczną elegancją, jak można by się spodziewać. Do miasta podwiózł nas lekko wstawiony sierżant, który wracał z służbowej imprezy. Dla usprawiedliwienia - typ osobowości świetnie z początku zamaskował jego stan. Wizytę do tego miejsca zawdzięczamy burczącemu brzuszkowi i nadziei na otwarty sklep. Tu jednak kolejna niespodzianka. Praktycznie wszystkie produkty w sklepach są po terminie ważności, nawet piwo! Wybieram więc bułkę, przez którą nie połamię sobie zębów i biały ser, który mam nadzieję jeszcze jest faktycznie biały. Sevan jest ponurym miasteczkiem, nawet powiedziałabym lekko strasznym. Armenia jest jednym z najbardziej jednolitych narodowościowo państw na świecie, w dodatku Polaków zamieszkujących tutaj jest naprawdę niewielu, w granicach 300 osobników. Mężczyzna, który podwiózł nas pod schody zabytkowego ormiańskiego klasztoru szybko zniknął mi z oczu. Poszedł po swojego kumpla, kumpla Polaka z Kutna! Spotkanie było dosyć szokujące i fascynujące, facet mieszka już wiele lat w Armenii, gubił polskie słowa i mieszał języki, więc musiałam naprawdę skupić się, by w pełni go zrozumieć. Nie miał satysfakcjonującej pracy, a cała jego rodzina została w Polsce, jednak uparcie twierdził, że tu, w Armenii, jest jego miejsce i jego dom. Był szczęśliwy. Wspomniany klasztor znajduje się na półwyspie Sevan, tuż przy jeziorze Sevan, kilka kilometrów na północ od miasta Sevan. Chyba więc nie trudno zgadnąć o jakim klasztorze mowa. Mimo wszystko jest to niezwykłe miejsce. Nie lubię opisywać historii zabytków, bo przecież każdy może sobie przeczytać w Internecie sam i nie będzie to nic odkrywczego, ale tym razem zrobię malutki wyjątek. Po krótce: w skład kompleksu wchodzą dwa kościoły zbudowane w 874 roku(!) na planie krzyża greckiego, a budulcem jest ciemny tuf wulkaniczny. Imponujące jest to, że obie budowle są do dziś otwarte i pełnią funkcje religijne, podczas gdy w Armenii większość zabytków jest niestety w stanie rozpadu. ![]() Autostop nie taki kolorowy jak go malują, czyli żenująca historia z Armenii wzięta. Aby nie było tak kolorowo i miło muszę wspomnieć o pewnym wydarzeniu, ku przestrodze. Ja wiem, że Ormianie są przyjaźni i gościnni, wiem to mimo, że nie miałam okazji się przekonać na własnej skórze. Wiem też, że ich sytuacja materialna znacznie różni się od naszej i robią co mogą. Ale co zrobić w takiej sytuacji? Łapiemy stopa. Udało się zatrzymać starą ładę, ojciec z synem. Upewniamy się czy nie chcą pieniędzy za przejazd. My mówimy, że autostop, a Pan, że nie jest taksówkarzem. Wszystko pięknie, bo nasi dobroczyńcy także zmierzają do Noratus – średniowiecznego cmentarza z setkami chaczkarów. Staramy się nawiązać kontakt, trochę się śmiejemy ale głównie jedziemy w ciszy. Kierowca był na tyle uprzejmy, że jadąc wzdłuż jeziora, zatrzymał się byśmy mogli obejrzeć kolejne monastyry. ![]() Jechaliśmy tak 40km, aż do celu. Cmentarz był imponujący, ogromny i stary. Noratus to największe skupisko chaczkarów w całej Armenii, a najstarsze datowane są na X wiek. Spotkaliśmy tam starszą kobietę, która bezinteresownie podeszła i opowiadała nam historię nawet poszczególnych nagrobków i całych rodzin. Łaziliśmy tak dobre pół godziny wciągając w nozdrza zapach historii. ![]() Wracamy do auta, tylko po co skoro dojechaliśmy tak gdzie wspólnie chcieliśmy. Gdy stara łada dotoczyła się do głównej drogi, kierowca zaczął mówić coś o zapłacie, a money to prawdopodobnie jedyne słowo jakie znał po angielsku. Czujemy się zakłopotani i poirytowani. W tym samym momencie dzieciak otwiera schowek i wygrzebuje kawałek plastiku z napisem „taxi”. Facet nerwowo wymachuje rękoma i powtarza jak mantrę, że chce euro. Rozumiecie, euro sobie wymarzył! Zaczynało robić się nieciekawie. Całe negocjacje trwały z 15 minut. Żyłka na czole faceta zaczęło intensywnie pulsować. No pięknie, zaraz gdzieś nas w gniewie wywiezie i zakopie. Po raz pierwszy przydał nam się pewien podróżniczy myk. Mianowicie dwa portfele, jeden pełny i wartościowy, a drugi pusty lub z groszami. Pokazujemy ten drugi i tłumaczymy po raz setny, że podróżujemy autostopem, więc nie mamy pieniędzy. Podziałało, udało nam się wysiąść. Czułam się cholernie głupio po tym zdarzeniu, zestresowana i zażenowana. Polecam jednak mieć portfel na każdą okazję. Zostaliśmy okłamani, ale oszukać się nie daliśmy. ![]() Więcej zdjęć: http://atlas-perspektyw.blogspot.com/20 ... ratus.html | |
| Strona 1 z 1 | Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni) |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ | |