| Forum strony Fly4free.pl https://forum.fly4free.pl/ | |
| Brazylia – Pernambuco, Alagoas brazylia-ndash-pernambuco-alagoas,212,62946 | Strona 1 z 1 |
| Autor: | brasilka2 [ 10 Sty 2015 23:59 ] | ||||||||||||||||||
| Temat postu: | Brazylia – Pernambuco, Alagoas | ||||||||||||||||||
To był nasz czwarty wyjazd do Brazylii (trzecie było Rio, ale jest wiele opowieści stamtąd, to już oddzielnie nie piszę – może w jakimś zbiorczym poście z 3 w sumie wyjazdów do Rio). Tym razem pojechały z nami 2 koleżanki. Wybraliśmy się w lipcu i to był bardzo zły pomysł, bo w czerwcu i w lipcu w Pernambuco leje niemal bez przerwy. Ale postanowiliśmy się nie poddawać tak od razu i coś jednak zwiedzić, nawet w strugach deszczu. Lecieliśmy z Warszawy do Recife przez Frankfurt (z noclegiem w Niemczech). Razem z naszym, wylądował duży samolot z Lizbony i zrobiło się mega zamieszanie do odprawy paszportowej i celnej. Spędziliśmy tam w sumie ze 2 godziny, a byłoby więcej, gdyby nie wpuścili nas do kolejki jacyś mili Brazylijczycy. Potem dowiedzieliśmy się, że Recife jest jednym z głównym punktów przerzutowych narkotyków i stąd dokładne, a co za tym idzie czasochłonne kontrole – nasz bagaż zresztą też skierowano do prześwietlenia. Zatrzymaliśmy się w Olindzie, to taki kolonialny bliźniak Recife. Pousadę wcześniej rezerwowałam mailowo. Zazwyczaj chcą zaliczki, ale ja zawsze tłumaczę, że przelew z Polski wyniesie tyle co dniówka w pousadzie i często wtedy idą na rękę i tym razem też tak było – godne pochwały, zwłaszcza, że musieliśmy wziąć 2 pokoje. Potem próbowali nam policzyć drożej za pokój, ale wydrukowane maile z potwierdzeniem kosztów załatwiły sprawę. Olinda to śliczne kolonialne miasteczko z licznymi kościołami, jednymi z najstarszych w Brazylii. Cośtam przez ten deszcz było widać. Smutki spowodowane pogodą topiliśmy w najtańszej i najpyszniejszej caipirinhii w Brazylii: caipifruta z marakui za 3,5 reala (wielki plastikowy kubek) tuż pod samym kościołem Sé. Na tym samym placu przed kościołem można było dostać lokalny przysmak, czyli tapiokę, w wersji słodkiej lub słonej – wyrabianej od ręki, na miejscu. Pyszności. Wybraliśmy się na 1 dzień na wyspę Itamaracá, gdzie jest stary po-holenderski fort Orange (pechowo był wtedy zamknięty) oraz ośrodek ssaków morskich. Koszt taksówki z pousady w obie strony wyniósł 100 reali, czyli po 25 reali na osobę, co wtedy było dla nas do przyjęcia. Z Olindy udaliśmy się dalej na południe, do słynnego w okolicy kurortu Porto de Galinhas. Moja koleżanka Brazylijka bardzo go zachwalała, szczególnie naturalne baseny, tworzące się na rafach. Koszt taksówki: 150 reali. Odległość od Recife ok. 70 km. W ogóle na tej wycieczce poruszaliśmy się głównie taksówkami, ze względu na to, że koszt można było rozbić na więcej osób, a poza tym po drodze spotykaliśmy brazylijskich turystów, którzy obrali podobną taktykę i ku naszemu zdziwieniu, płacili trochę więcej niż my, na tej samej trasie (wymienialiśmy się uwagami, spotykając się co krok). Nie wiem jak to wyjaśnić, może my byliśmy bardziej skąpi po prostu Porto de Galinhas poza sezonem było dość wymarłe, a naturalne baseny niezbyt oblegane. Wybraliśmy się na dwie całodniowe wycieczki, jedną do Praia dos Carneiros, cudownej pocztówkowej plaży, a drugą do Calhetas, również urokliwej plaży. Poza tym delektowaliśmy się klimatem kurortu Porto de Galinhas i fotografowaliśmy wszechobecne na ulicach rzeźby kur. Porto de Galinhas oznacza bowiem Port Kur i nazwa wywodzi się z czasów, gdy do tutejszego portu przybijały statki z niewolnikami i padało hasło „przywieźli kury do miasta” – dla niepoznaki, ponieważ wtedy już handel niewolnikami był zakazany i nielegalny. Z Porto de Galinhas pojechaliśmy dalej na południe, do miasteczka Maragogi w stanie Alagoas. Pomysł pojechania w to miejsce wziął się stąd, że w moim przewodniku po północnym wschodzie Brazylii (zakupionym w czasie pierwszej wycieczki, do Bahia), Maragogi prezentuje się najbardziej malowniczo ze wszystkich okolicznych miejsc i po prostu musieliśmy tam pojechać. Niestety, w porze deszczowej woda nie była tak szmaragdowa jak na zdjęciach, ale i tak nie żałuję, że się tam znaleźliśmy. Z Maragogi wróciliśmy do Olindy, a stamtąd (dokładniej z lotniska w Recife) do Polski. I wtedy jak na złość, świeciło słońce http://wikitravel.org/pl/Recife http://wikitravel.org/pl/Olinda http://wikitravel.org/pl/Porto_de_Galinhas -- 11 Sty 2015 00:02 -- Jeszcze parę fotek z Olindy
| |||||||||||||||||||
| Strona 1 z 1 | Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni) |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ | |