Forum strony Fly4free.pl
https://forum.fly4free.pl/

Bhutan - relacja z kraju smoka
bhutan-relacja-z-kraju-smoka,215,134169
Strona 1 z 2

Autor:  cart [ 15 Paź 2018 21:27 ]
Temat postu:  Bhutan - relacja z kraju smoka

Całe wakacje przesiedziałem w Warszawie. Rzadko wyjeżdżamy w wakacje, bo wtedy w Polsce jest fajnie.
Przyszedł jednak wrzesień i podróż służbowa do Mumbaju. Nie byłem tam prawie rok i pomyślałem, że wykorzystam to na skok w bok. Bhutan wydawał się najciekawszą, ale i najdroższą opcją. Raz się jednak żyje. Wszystkie lokalne agencje oferują prywatne toury, więc po kontakcie z kilkoma wybrałem jedną, zapłaciłem za 4-dniowy tour z własnym przewodnikiem i kierowcą. Wszystko wliczone w cenę. Trochę dziwnie będę się czuł na takim w pełni zorganizowanym wyjeździe, ale zobaczymy.

Pierwsze 3 dni w Mumbaju spędziłem w komfortowych warunkach hotelu Hyatt. Zawsze mam tam zderzenie z pełnym przepychu zamkniętym ośrodkiem, a mega syfem na ulicach. To moja 15 wizyta w Indiach, więc już się przyzwyczaiłem.
O 7 rano miałem samolot do Kalkuty. Jet Airways nawet serwuje jakieś jedzenie na pokładzie. Mam 3h na przesiadkę (na osobnym bilecie), wypijam jeszcze kawę i rozpoczyna się boarding do Paro. Sen staje się rzeczywistością.

Image

Muszę pokazać e-visę, plan podróży i dostaję kartę pokładową:

Image

Na płycie stoi Royal Bhutan Airways. Okazuje się, że jest to prywatna linia lotnicza. Leci do Bangladeszu.

Image

A ja wsiadam do ATR-42. Na pokładzie jest tylko 15 osób, z czego 3 białych.

Image

Lot trwa 1:10h i w połowie czasu wlatujemy w góry:

Image

Lądujemy w dolinie Paro:

Image

Piechotą idziemy do terminalu. Od razu czuję się inaczej:

Image

Image

Image

Image

Image

Szybka kontrola paszportowa i witamy w Bhutanie!!!

Autor:  tunczaj [ 15 Paź 2018 22:17 ]
Temat postu:  Re: Bhutan - relacja z kraju smoka

nie kaz dlugo czekac na dalsze odcinki :)

Autor:  cccc [ 15 Paź 2018 22:35 ]
Temat postu:  Re: Bhutan - relacja z kraju smoka

Kuzu zangpo.
Wow, nareszcie relacja o tym wspanialym i fascynujacym kraju, zreszta nie tylko kraj, ale b. sympatyczni ludzie. :)
Bhutanu nigdy nie jest dosyc, jak sie odwiedzi raz przychodzi ochota na wiecej i ciekaw jestem Twoich wrazen.

Autor:  Sudoku [ 15 Paź 2018 22:45 ]
Temat postu:  Re: Bhutan - relacja z kraju smoka

No to pisz od razu, jakie formalności trzeba było przejść i ile to wszystko kosztowało.

Autor:  cart [ 16 Paź 2018 07:04 ]
Temat postu:  Re: Bhutan - relacja z kraju smoka

wysyłasz paszport i kasę i biuro wszystko załatwia. High season to taksa 250$, low season to 200$.


Particulars Cost
One Time Visa Processing Fee $40.00
Minimum Daily Tariff $250.00 (x3)
FIT Surcharge $40.00 (x3)
Calcutta - Paro - Calcutta (Economy) $412.00

Total Tour Price $ 1,322.00

W cenę wliczone wszystko, więc jak pijesz tylko wodę to nie dołożysz ani grosza (oprócz napiwku).

Autor:  kaya [ 16 Paź 2018 09:52 ]
Temat postu:  Re: Bhutan - relacja z kraju smoka

Z zapartym tchem czekam na kolejny post :)

Autor:  klapio [ 16 Paź 2018 10:04 ]
Temat postu:  Re: Bhutan - relacja z kraju smoka

Relacja zapowiada się świetnie, Bhutan wydaje się być fascynującym krajem :-)

Autor:  cart [ 16 Paź 2018 11:17 ]
Temat postu:  Re: Bhutan - relacja z kraju smoka

Odbiera mnie przewodnik wraz z kierowcą z mojego biura podróży. Dwóch młodych ludzi, obaj mają na imię Sonam. Kierownik biura, z którym negocjowałem to też Sonam. Musi to być bardzo popularne imię.
Na dzień dobry dostaję biały szal, jako tradycyjne powitanie bhutańskie. Pytają się mnie czy jestem głodny czy też mogę poczekać godzinę. Mówię, że mogę poczekać.

Mamy nowego SUVa Hyundai i jedziemy prosto do Thumphu. Stolica znajduje się 50 km od lotniska, a kręte i wąskie drogi powodują, że jedziemy prawie godzinę.

Zdjęcie po drodze:

Image

Jedziemy najpierw do textile museum, ale jest zamknięte. Zaglądamy obok do miejsca, gdzie ciągle tkają materiały tradycyjnymi metodami i odwiedzamy market z ręcznymi wyrobami.

Image

Image

Image

Image

Image

Zaglądamy także na pocztę, gdzie można zrobić znaczek z własną podobizną i wysłać pocztówkę. Jem późny lunch, gdzie zjadam sporo lokalnych smakołyków i przed 18 zostawiają mnie w moim hotelu umawiając się na 7 rano. Schodzę jeszcze na chwilę do miasta i oglądam Jigme Dorii Wangchuck, czyli święte miejsce, gdzie wpuszczają mnie na teren świątyni i każą przejść 3x dookoła niej.

Image

Image

Idę jeszcze na centralny plac:

Image

Thimphu to taka większa wioska i wszystko jest blisko. Spaceruję przez godzinkę i wracam do hotelu o 19. Po 19 robi się ciemno, a ja padam ze zmęczenia.

Autor:  cypel [ 16 Paź 2018 12:04 ]
Temat postu:  Re: Bhutan - relacja z kraju smoka

nono, tradycyjnie dobra relacja
swoją drogą ludzie piszczą, że wiza do USA to zdzierstwo i barbarzyństwo a tu proszę 4 dniowa imprezka 1300$ :lol:

Autor:  BartiBarry [ 16 Paź 2018 13:14 ]
Temat postu:  Re: Bhutan - relacja z kraju smoka

Czekam na więcej! Swoją drogą, ciekawe jak tubylcy reagują tam na turystów.

Autor:  cart [ 16 Paź 2018 13:23 ]
Temat postu:  Re: Bhutan - relacja z kraju smoka

Nijak, olewają :). Tak trochę to wygląda jakby żyli w swoim buddyjskim świecie.

Autor:  cart [ 16 Paź 2018 21:13 ]
Temat postu:  Re: Bhutan - relacja z kraju smoka

Punkt 7 rano przyjeżdżają po mnie i najpierw jedziemy zobaczyć ogromny posąg siedzącego Buddy. Miejsce jeszcze jest wykańczane, ale sam Budda gotowy. Ma 52 metry i spogląda na dolinę Thimphu. Mój przewodnik mówi, że na czole ma wielki diament by dodać mu wartości. Całość finansowana była ze środków wielu krajów, gdzie praktykuje się buddyzm.

Image

Image

Image

Image

Następnie jedziemy w stronę doliny Punakha. Zatrzymujemy się na przełęczy na wysokości 3100 m npm, gdzie jest świątynia oraz 108 stup. 108 to szczęśliwa liczba w buddyźmie. Miejsce bardzo ładne i w zimie gdy jest przejrzyste powietrze to można podziwiać panoramę wschodnich Himalajów. My oczywiście szczęścia nie mamy.

Image

Image

Po łącznie 2.5h dojeżdżamy serpentynami do Punakhi. Jedzie się po tych drogach góra 40-50 kph.

Image

Image

Punakha to piekna dolina z polami ryżowymi i jest tutaj najwspanialsza twierdza Bhutanu, czyli Punakha Dzong. Zwiedzam ten kunszt buddyjskiego rzemiosła i spotykam Polaków :). Trochę niespodzianka. Turystów mało widać, więc tym bardziej... Przewodnik długo tłumaczy mi o tym miejscu i co zawiera się w każdej świątyni.
Czyż nie wygląda wspaniale? I ta sceneria...

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Wstępujemy na tutejszy targ. Mam okazję pochodzić i podejrzeć miejscowych.

Image

Image

Image

Po lunchu idziemy do Świątyni Płodności. Po drodze mijamy pola ryżowe. Gdzieniegdzie zaczynają się zbiory.

Image

Image

Męski fallus to oznaka płodności i szczęścia. Można sobie kupić takiego dildo ;-)

Image

Świątynia płodności jest bardzo skromna, ale ma bardzo duże znaczenie dla całego kraju. Każdy kto chce mieć dzieci lub ma dzieci i chce by zdrowo dorastały to powinien to miejsce odwiedzić. Dostałem nawet błogosławieństwo.

Image

Image

Image

I znowu idziemy przez pola.

Image

Wracamy przez Thimphu i jedziemy do Paro. Długa i kręta droga powoduje, że może się zrobić po jakimś czasie niedobrze. Na szczęście nie jest tak źle. W Thimphu szef biura zaprasza mnie na kawę.

Za Thimphu zatrzymujemy się przy najstarszym moście w Bhutanie - tylko dla ludzi się nadaje i jest już tylko wystawą. Widoki obok jednak super.

Image

Image

Wszędzie są też flagi oznaczające siły natury. W Paro zaglądamy jeszcze do niedawno otwartego browaru, gdzie możemy spróbować 7 różnych piw w kieliszkach 50 ml. Całkiem niezłe. Jeszcze chwila spaceru po mieście i czas do hotelu.

Autor:  Sudoku [ 16 Paź 2018 22:37 ]
Temat postu:  Re: Bhutan - relacja z kraju smoka

cart napisał(a):
wysyłasz paszport i kasę i biuro wszystko załatwia. High season to taksa 250$, low season to 200$.


Particulars Cost
One Time Visa Processing Fee $40.00
Minimum Daily Tariff $250.00 (x3)
FIT Surcharge $40.00 (x3)
Calcutta - Paro - Calcutta (Economy) $412.00

Total Tour Price $ 1,322.00

W cenę wliczone wszystko, więc jak pijesz tylko wodę to nie dołożysz ani grosza (oprócz napiwku).


A jak długo trwa załatwianie? Bo skoro wysyła się paszport, to trzeba już raczej być w Indiach?

Autor:  cccc [ 17 Paź 2018 02:52 ]
Temat postu:  Re: Bhutan - relacja z kraju smoka

@Sudoku, zalatwiajac wypad do Bhutanu nie potrzeba byc w Indiach . ;)

Autor:  cart [ 17 Paź 2018 07:12 ]
Temat postu:  Re: Bhutan - relacja z kraju smoka

Wysyłasz skan paszportu. Wizę i bilet załatwiają w 3-4 dni.

Autor:  Sudoku [ 17 Paź 2018 09:03 ]
Temat postu:  Re: Bhutan - relacja z kraju smoka

O.K. Zmyliło mnie to, że trzeba wysyłać paszport. A tak, to spoko.

Autor:  cart [ 17 Paź 2018 13:28 ]
Temat postu:  Re: Bhutan - relacja z kraju smoka

Gniazdo Tygrysa to najbardziej znane miejsce w Bhutanie i chyba najbardziej spektakularnie położony klasztor na świecie. Dorównywać mogą mu tylko greckie Meteory, ale tam z jednej strony można dojechać asfaltówką, a tutaj trzeba się wspinać. Ruszamy o 7 rano, jeszcze przed tłumami. Pionowa, czarna skała widoczna jest z daleka, a na niej, gdzieś na 3/4 wysokości widać już z dołu klasztor.

Zdjęcie na dużym zoomie:

Image

2h wędrówka pod górę jest mordercza i szybko jestem cały mokry.
Dodatkowo odczuwam jeszcze skutki przeziębienia i nie czuję się zbyt dobrze.

Po drodze można pokręcić młynek dla lepszego samopoczucia.

Image

Jednak wolno krok po kroku dochodzę do punktu widokowego. Tego nie da się opisać, to trzeba zobaczyć.

Image

Image

Klasztor zbudowany jest na półce skalnej i prowadzą do niego schody. Przed wejściem trzeba się przebrać w długie spodnie i mieć bluzę - t-shirty zabronione. Zostawia się też aparat i telefon w skrytce. W środku jest kilka świątyń i miejsc kultu. Przewodnik opowiada mi długo o każdym z nich. W każdym pomieszczeniu jesteśmy sami i możemy oglądać tutejszą sztukę. Czas szybko mija i po 30 minutach wracamy, bo coraz więcej ludzi dochodzi.

Image

Image

Jeszcze ostatni rzut oka...

Image

Na początku drogi powrotnej okazało się, że spotkaliśmy matkę króla, która nawet się zatrzymała i spytała skąd jestem. Widziałem też znowu Polaków, spotkanych dzień wcześniej. W dół idzie się dużo szybciej i przed południem byliśmy już przy samochodzie. W Paro zjedliśmy lunch i pojechaliśmy zobaczyć tutejszą twierdzę i muzeum. Robią wrażenie.

Image

Image

Widoki z twierdzy na dolinę:

Image

Image

W środku:

Image

i z dołu:

Image

Dolina Paro z plantacjami ryżu:

Image

Zmęczenie dopada mnie wczesnym popołudniem. Zwiedzamy jeszcze najstarszą świątynię w Bhutanie i zaglądam na lokalny market.

Image

Image

Autor:  cccc [ 18 Paź 2018 05:32 ]
Temat postu:  Re: Bhutan - relacja z kraju smoka

BartiBarry napisał(a):
Czekam na więcej! Swoją drogą, ciekawe jak tubylcy reagują tam na turystów.

cart napisał(a):
Nijak, olewają :). Tak trochę to wygląda jakby żyli w swoim buddyjskim świecie.

@cart sorry, ze troche dopisze z moich doswiadczen.
Reaguja roznie, przewaznie uprzejmie i przyjaznie, ale z pewnym dystansem, dopoki sie ich bardziej nie pozna. ;)
Niezwykle goscinny i solidarny narod, ktory potrafi sie nawet ostatnia miska ryzu podzielic.
W zadnym innym kraju nie otrzymalem tyle prezentow co w Bhutanie. :)
Nawet w bardziej odleglych wioskach pozwola wejsc do domu obcym, aby mogli zwiedzic, nie oczekujac nic w zamian.
Niekiedy widac skrajna biede i ma sie wrazenie, ze czas w sredniowieczu sie zatrzymal.
Nie raz widzialem biednych rolnikow uprawiajacych ziemie plugiem z wolami.
Bylem swiadkiem, jak jeden turysta z Niemiec, de facto zamozny czlowiek, ktory twierdzil ze ma wielkie gospodarstwo rolne i powazna ilosc krow, probowal dac banknot 10 Ng ($0.014) tak biednym ludziom, ze az sciskalo.
Wytlumaczylem mu, ze to jest nic i prawdopodobnie 1 jajka nie kupia, ale nie chcial slyszec i probowal wcisnac na sile, gdyz odmawiali przyjac.
Co ci Biedni, sympatyczni i dumni ludzie mogli sobie w tym momencie o tym turyscie pomyslec? 8-)
BTW niektorzy uwazaja, ze turysci musza byc b. bogaci, skoro stac ich zaplacic stawke dzienna w wysokosci $250, stawka przekraczajaca miesieczne zarobki poza turystyka.

Autor:  cart [ 18 Paź 2018 09:27 ]
Temat postu:  Re: Bhutan - relacja z kraju smoka

Całą noc i cały czas do mojego wylotu do 11 rano padał deszcz, więc miałem mega szczęście, że Tigers Nest odwiedziłem dzień wcześniej. Nie wyobrażam sobie tej stromej wspinaczki w błocie.
Szybko skończył się ten wyjazd i zostało trochę niedosytu, a z drugiej strony, jak powiedział mój przewodnik, zobaczyłem najważniejsze rzeczy w Bhutanie. Z uwagi na drogi, trzeba by z 5 dni więcej, żeby zobaczyć wschód kraju.

Po 80 minutach lotu byłem w Kalkucie. Miejsca do zostawienia bagażu nie ma, więc na mojej 7h przesiadce miałem nadzieję go nadać już na lot. Udało się bezproblemowo, ale nie mogłem wyjść z lotniska przez te ich kontrole. Dopiero pracownik linii musiał mi zrobić check-out i mogłem zejść na dół by złapać pre-paid taxi do centrum. Plan był by dojechać do Victoria Memorial, pokręcić się po mieście i wrócić. Sam memorial był zamknięty, bo poniedziałek, ale można było wejść na ogrody i porobić zdjęcia. Budynek robi spore wrażenie i jest przeogromny. Obchodzę go dookoła.

Image

Potem idę do Katedry św. Pawła, która też jest pozostałością po Anglikach.

Image

Najciekawsze jednak w Indiach jest życie uliczne, więc gubię się w okolicznych uliczkach i robię ukradkiem zdjęcia. Sprzedaje się tu wszystko i ogrom ludzi, zapachów (i smrodu) przytłacza. W porównaniu Do Bhutanu to zwrot o 180 stopni.

Image

Image

Image

Image

Image

Zaglądam jeszcze na grilla do jednej z tutejszych lepszych knajpek i zbieram się z powrotem na lotnisko. Łapię bardzo starą taksówkę i jadę wolno ulicą, po której jeżdżą chyba 50-letnie trolejbusy! Trochę szok je tu widzieć. Tory są tak sfatygowane, że chyba szybciej by się pieszo szło.

Image

Image

Kalkuta to ostatnie miasto w Indiach, gdzie dozwolone są jeszcze piesze ryksze.

Image

Image

I jeszcze kilka zdjęć z taksówki:

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Lot do Bombaju trwał tylko 2h. W Bombaju szybko załatwiam sprawy lotniskowe i idę do saloniku na prysznic i masaż stóp. Lufthansa na bramce upgrejduje mnie do premium economy, więc podróż do Monachium przebiega mi przyjemnie. Potem jeszcze LOT i jestem w Warszawie po 22h podróży.

Autor:  radionx [ 18 Paź 2018 09:47 ]
Temat postu:  Re: Bhutan - relacja z kraju smoka

Super wypad i piękne zdjęcia.

Cena ciut zaporowa. Za tyle to w Azji płd-wsch można kilka tygodni przebalować :)

Strona 1 z 2 Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/