| Forum strony Fly4free.pl https://forum.fly4free.pl/ | |
| Barbados, Martynika i Gwadelupa czyli "rumiany" mini hopper barbados-martynika-i-gwadelupa-czyli-rumiany-mini-hopper,211,168619 | Strona 1 z 2 |
| Autor: | hiszpan [ 11 Gru 2022 22:48 ] |
| Temat postu: | Barbados, Martynika i Gwadelupa czyli "rumiany" mini hopper |
Tradycyjnie już raz w roku w listopadzie wyjeżdżamy w gronie przyjaciół i bez dzieci na wyprawę w ciekawe miejsce na świecie. W tym roku zamarzyła mi się czarna Afryka – Uganda, Rwanda i Etiopia. Niestety zgranie w czasie 8 osób z urlopami, opieką nad dziećmi i niskim budżetem to coraz większe wyzwanie i z Afryki, wcale nie taniej, pozostały tylko plany (ale odłożone na przyszłość). Już w pewnym momencie myślałem, że nic z tego wyjazdu nie wyjdzie ale na szczęście uzgodniłem z wszystkimi jeden tydzień pod koniec listopada i zaskakującą propozycję wyjazdu stacjonarnego na Karaiby. W sukurs przyszedł KLM z dobrym połączeniem na Barbados za 2700zł RT. Dziewczyny się bardzo ucieszyły, będzie tam cieplutko i miło a wszyscy marzą o odpoczynku po zaganianym i trudnym roku. Zamiast nużącej wyprawy na czarny ląd będzie opalanko, byczenie na basenie i tytułowy rum. No nie tak do końca, nie dam się zamknąć na tydzień w jednym miejscu, odwiedzimy więc w międzyczasie Saint Lucię, Martynikę i Gwadelupę. Ale będą to już wyloty z Barbadosu, gdzie mamy bazę. Ponieważ jedzie nas ósemka więc pokusiliśmy się o piękną willę z AirBnB. Mamy na miejscu 7 noclegów, na Barbadosie dopiero początek sezonu więc wybór spory w dobrych cenach. Ustawiłem loty z noclegiem w Amsterdamie aby wieczorem wyskoczyć na miasto i połazić trochę w ciekawych miejscach. Do Amsterdamu zabiera nas Embraer 190 Na pokładzie chyba najlepszy europejski catering w ekonomiku – dobra kanapka, napoje (w tym alkohole) do wyboru i ciastko firmowe stroopwafel. Aby rano daleko nie jeździć bierzemy hotel na Schipholu. Nowy obiekt – CitizenM, pokój dwuosobowy to 700zł za dobę ale za to przy samym terminalu. Recepcja automatyczna a pokoje malutkie, akurat na przenocowanie pomiędzy lotami. Zostawiamy bagaże i jedziemy na Amsterdam-by-night pociągiem. Okazuje się, że połowa naszej ekipy jest w Amsterdamie po raz pierwszy! No ja to tylko w tym roku byłem 4 razy… Zaskakująco dużo ludzi na ulicach jak na końcówkę listopada To nie są zabawki dla dzieci Ogarniamy co sobie zaplanowaliśmy ? i wracamy późno w nocy na Schiphol – pociągi jeżdżą całą noc! Na drugi dzień pakujemy się do Airbusa 330 KLMu na 8,5 godzinny lot prosto na Barbados. LF około 60%, sporo lokalesów na pokładzie i umiarkowana ilość turystów. KLM całkiem dobrze karmi i poi na tym locie, obiadek: I śniadanko też na ciepło Lądujemy na Barbadosie już po zmroku o 19, wita nas rozświetlone Bridgetown. Przed wylotem trzeba było wypełnić i wydrukować formularz wjazdowy, usprawnia mocno imigrację, którą przechodzimy szybko i bezproblemowo. Ponieważ część mojej ekipy planuje tylko pobyt stacjonarny, ustaliliśmy, że weźmiemy tylko jeden samochód, koszt wynajmu wysoki (ok 2500zł za 7 dni), który rozłożymy na wszystkich i dołożymy 2 kierowców. Najtaniej było w Go Rent, gdzie dostałem Suzuki Baleno. Dzielimy się na 2 grupy, ja biorę duże bagaże i dziewczyny i jadę bezpośrednio na kwaterę a reszta bierze taksę. Na Barbadosie ruch jest lewostronny, to dawna kolonia brytyjska. Oczywiście nie mam z tym żadnego problemu. Nasz host z AirBnB przesyła mi wskazówki dojazdu (z lotniska to ok 40km) i wieczorkiem meldujemy się w naszej willi na zamkniętym osiedlu Royal Westmoreland. Czeka na nas prezent od hosta, butelka likieru rumowego i słynne barbadoskie rum cake. Willa jest ogromna i przepiękna. Ma cztery duże sypialnie, basen i pełne wyposażenie. Kosztowała 2400zł za dobę (na osiem osób). W cenie mamy jeszcze dostęp do wszystkich atrakcji osiedla Royal Westmoreland - kompleksu basenów, siłowni, 2 restauracji, pola golfowego (to nie dla nas) oraz prywatnej plaży na którą wozi busik kilka razy dziennie. Bardzo zacnie. Nic dziwnego, że przez pierwsze 2 dni korzystamy z tego wszystkiego jak na jakichś wakacjach z biura podróży, ciesząc się słońcem, ciepłem i morzem. Niewątpliwie mundial też pomaga spędzać dobrze czas na degustacjach lokalnych rumów. Restauracje są drogie, gotujemy sobie sami a tam tylko niewielkie degustacje np. bardzo popularnych tu kulek z rybą i krabem w cieście Na zakupy jeździmy do dużego marketu, podobnego do makro zwanego tu Cost-U-Less No dobra, 2 dni to dla mnie maks na „nic-nierobienie”. Mamy bilety lotnicze (leci nas tylko czwórka) na Martynikę z przesiadką na Saint Lucia. Kiedyś na Karaibach latał masowo i tanio LIAT ale ta linia zbankrutowała w pandemii ☹. Jak szukałem połączeń to okazało się, że nie jest wcale tak różowo. Połączenia lotnicze między wyspami są rzadkie i drogie. Wybrałem Air Antilles na przelot na Martynikę. Koszt to 750zł. Rano kolega odwozi nas na terminal, robimy check-in w okienku Air Antilles i na Saint Lucię zabiera nas ATR-42 Na lotnisku już klimaty świąteczne Robimy podejście od morza do Castries na Saint Luci i na horyzoncie wypatruję dwóch Pitonów – widać je z oddali Na Martynikę zabiera nas ten sam ATR-42. W porcie stoją wielkie wycieczkowce, nigdy na takim jeszcze nie pływałem, kiedyś trzeba spróbować (na emeryturze??) Po drodze coś leży w rowie jeszcze… Odcinek z Castries do Fort-de-France to moje najkrótsze połączenie lotnicze dotychczas. To 63 kilometry i około 15 minut lotu. No nie wiem czy wiecie ale Martynika to …. Francja. Zamorskie Terytorium Francuskie i pełna Unia Europejska. Na immigration wystarczy pokazać dowód osobisty, telefon łapie sygnał z pełnym darmowym roamingiem również danych. Samochody mają rejestracje francuskie, obowiązuje euro i oczywiście nikt nie mówi po angielsku!!! Wynajmuję samochód w Alamo (32euro za dobę) i jedziemy od razu na zwiedzanie wyspy. Ponieważ jest lekkie zachmurzenie to w planie północ wyspy z prawdziwym lasem tropikalnym. Spróbujemy przejść się pod wodospad Gorges de la Falaise, zrobić trekking na wulkan Pelee i zwiedzić miasteczko Saint-Pierre odbudowane po zagładzie przez wulkan w 1902 roku. Niestety nawigacja googlowa postanawia wysłać nas przez sam środek wyspy. Oczywiście jedziemy wąziutkimi dróżkami dużo pod górę i w dół, wjeżdżamy we wspaniały las tropikalny, podziwiamy przyrodę kompletnie inną niż na Barbadosie. W pewnym momencie droga robi się coraz węższa i węższa. I stajemy przed rzeką przelewającą się szybkim nurtem przez asfalt! Cóż robić, nasz Peugeocik 208 daje radę. Google dalej kieruje w góry ale drogę przegradza nam szlaban z informacją, że jest dalej zamknięta. No cóż nie zawsze można polegać na tej nawigacji. Przełączam się na MapsMe i musimy sporo nadrobić aby dotrzeć do wodospadu. Na miejscu okazuje się niestety, ze wspaniała trasa piesza do wodospadu Falaise jest od paru dni zamknięta ze względu na bardzo duże opady deszczu i duży przybór wody w wąwozie. No cóż może innym razem, napaliłem się na tę atrakcję po relacji Carta. Jedziemy na wulkan, można sporo podjechać samochodem, niestety znowu pokonuje nas pogoda. Widok na szlak z parkingu wygląda tak: Można iść ale widoczki żadne. W pobliskiej knajpce Pani odradza nam dziś ten trekking, bo pada przelotnie co chwilę i naprawdę nic nie zobaczymy. W zamian degustujemy lokalne przekąski – Accras de Moure, kawałki ryb i owoców morza w chrupiącej fryturze. Jedziemy do Saint-Pierre, po drodze śliczny kościółek, który w środku zaskakuje nas polskim ołtarzem Tu powinien być śliczny widok na wulkan Montagne Pelee. Dojeżdżamy do Saint-Pierre i zaczynamy od plaży: Nad brzegiem latają stada pelikanów, co chwila któryś z nich na pełnej prędkości z impetem wpada do wody po rybkę. Saint-Pierre było kiedyś głównym miastem Martyniki z bezpiecznym portem. Niestety w 1902 roku zostało całkowicie zniszczone przez erupcję wulkanu. Zginęli prawie wszyscy mieszkańcy – ponad 30 tyś. osób plus zatonęły wszystkie statki stojące w porcie na kotwicy. W mieście przeżyły tylko 3 osoby! Oczywiście zlekceważono sygnały, które dawał wulkan, już od wielu miesięcy. Nikomu z ówczesnych mieszkańców nie przyszło do głowy, że podobnie musieli zachowywać się mieszkańcy starożytnych Pompei. Jedyny statek, który się uratował był …. włoski. Kapitan kazał odpłynąć w połowie załadowany jak zobaczył pióropusze dymu nad wulkanem dzień przed erupcją. No miasto się odbudowało ale w centrum zostawiono wypalone ruiny kilku domów. Bardzo ciekawe jest muzeum ofiar katastrofy z 1902 roku. W środku mnóstwo zdjęć Saint-Pierre sprzed erupcji i przedmioty, które ocalały. Duże wrażenie robi dzwon z kościoła Spacerujemy jeszcze po przepięknym miasteczku i ruszamy do stolicy Fort-de-France. Niezwykle malownicza trasa nad morzem karaibskim, co jakiś czas piękne widoczki zachodzącego słońca i tęcze. Na Martynice robi się ciemno już o 18-tej. Idziemy zwiedzać Fort-de-France już po ciemku. Strasznie pusto i wszystko pozamykane. Mamy taką refleksję, że jeszcze turystyka nie wróciła na Karaiby pełną parą po pandemii, turystów jest mało i sporo biznesów turystycznych padło albo się jeszcze nie otworzyło. Podziwiamy katedrę i zwiedzamy wspaniałą bibliotekę. Jest piękna zarówno z zewnątrz jak i w środku. Po 19 otwierają możliwość zamówienia jedzenia (przecież to Francja!) i jem wspaniałą rybkę – Sea Groupera. Ceny umiarkowane – ta porcja ryby kosztowała 23 euro, chyba nad Bałtykiem drożej ? Mamy dziś nocleg z AirBnB w prywatnym apartamencie na obrzeżach Fort-de-France. Wybrałem go dla wspaniałego dużego tarasu, który ma widok na zatokę i całe Fort-de-France, 500zł za dobę dla 4 osób. Jutro rano lecimy na Gwadelupę! Stay tuned… | |
| Autor: | dominikanin [ 12 Gru 2022 12:50 ] |
| Temat postu: | Re: Barbados, Martynika i Gwadelupa czyli "rumiany" mini hop |
naprawde jedziecie tyle tyś km na urlop i tam jeszcze chodzicie do marketów na zakupy i gotujecie zamiast cieszyć sie pobytem ? dla mnie makabra.... Po tym jak usłyszałem podczas wakacji w Niechorzu, że goście chcieli kisić ogórki do gotowanego przez siebie obiadu, już nic mnie nie zaskoczy...ale jednak.... | |
| Autor: | Zeus [ 12 Gru 2022 12:58 ] |
| Temat postu: | Re: Barbados, Martynika i Gwadelupa czyli "rumiany" mini hop |
Tak, lecimy tyle tyś km na urlop, kupujemy lokalne produkty (jak owoce morza, warzywa, owoce) i gotujemy/grillujemy. Bo gotowanie na takich składnikach jest super i raczej mało realne w Polsce. I tak, tak niektórzy ludzie cieszą się pobytem. | |
| Autor: | maginiak [ 12 Gru 2022 13:49 ] |
| Temat postu: | Re: Barbados, Martynika i Gwadelupa czyli "rumiany" mini hop |
Makabra to by była gdyby gotowali mięso tubylców A gotowanie z lokalnych składników w odległych miejscach może być niezwykle relaksującym i poszerzającym horyzonty sposobem spędzania czasu, serio! | |
| Autor: | brzemia [ 12 Gru 2022 13:58 ] |
| Temat postu: | Re: Barbados, Martynika i Gwadelupa czyli "rumiany" mini hop |
Ja tez polecam. Uwielbiam lokalne smaki. Zakupy w lokalnych sklepach. Teraz nawet nie rezerwuję juz hoteli tylko airbnb. Chyba sie starzeje. W tych hotelach bez wzgledu na miejsce na swiecie zarcie jest identyczne. (mało mialem stycznisci z 5* hotelami i live cooking) | |
| Autor: | cart [ 12 Gru 2022 15:56 ] |
| Temat postu: | Re: Barbados, Martynika i Gwadelupa czyli "rumiany" mini hop |
a swoją drogą na Karaibach jedzenie w knajpach jest mega drogie. Zawsze zostawiałem 50-60 euro na rodzinę 2+1 jedząc często jakieś grillowane kanapki i tego typu tańsze rzeczy. Pójdź tak na lunch i kolację i zostawisz majątek. | |
| Autor: | hiszpan [ 12 Gru 2022 22:05 ] |
| Temat postu: | Re: Barbados, Martynika i Gwadelupa czyli "rumiany" mini hop |
@dominikanin, już @zeus odpowiedział "w punkt". Ja osobiście uwielbiam gotować tak samo jak mój drugi kolega z wyprawy. Dokładnie mieliśmy niezłą radochę w kuchni z lokalnymi produktami a nasi przyjaciele wspaniałe wieczory (i śniadania) z własnoręcznie przyrządzonymi daniami z tych lokalnych produktów. Żadna z naszych dziewczyn nie spędziła na gotowania ani sekundy.... Co nie oznacza, że co jakiś czas nie chodziliśmy spróbować lokalnej kuchni, jeszcze fotki zamieszczę w dalszej relacji. A z drugiej strony właśnie z relacji @cart-a z Karaibów dowiedziałem się, że jest mocno drogo w niektórych restauracjach co niestety potwierdzam. | |
| Autor: | marek2011 [ 12 Gru 2022 23:55 ] |
| Temat postu: | Re: Barbados, Martynika i Gwadelupa czyli "rumiany" mini hop |
Pamiętam, że kiedyś przez kilka dni mieszkałem w domku obok Grande Anse na Gwadelupie i pomijając już kwestię wysokich cen w knajpach problem polegał na tym, że w tamtym okresie (może teraz to się zmieniło) w najbliższej okolicy nie było praktycznie żadnych knajp a nie mialem samochodu - więc, żeby coś zjeść sensownego pozostawał spacer 6-7 km (w obie strony) do najbliższego miasteczka (publiczny bus tamtędy przejeżdżał parę razy dziennie) - dało się o zrobić raz na czas, ale nie dwa razy dziennie. Gotowanie w aneksie kuchennym dostępnym w domku było więc jedyną realną alternatywą. | |
| Autor: | Anonymous [ 13 Gru 2022 00:31 ] |
| Temat postu: | Re: Barbados, Martynika i Gwadelupa czyli "rumiany" mini hop |
Z tym czekaniem na statek do emerytury to bym raczej nie zwlekał, szczególnie na Karaibach, gdzie noclegi są drogie, jedzenie jest drogie i bilety między wyspami są drogie, a często wiecej niż 3 dni na jednej wyspie to marnowanie czasu i urlopu.. To takie uprzedzanie, jak "nie będę latał tanimi liniami bo to niebezpieczne" Są ludzie którzy tak twierdzą w 2022 roku | |
| Autor: | klapio [ 13 Gru 2022 00:40 ] |
| Temat postu: | Re: Barbados, Martynika i Gwadelupa czyli "rumiany" mini hop |
Chociaż nigdy nie korzystałem z takiej formy podróżowania o jakiej pisze @greg1291 to mam wrażenie że Karaiby to idealne miejsce na rejs statkiem Odległości między wyspami stosunkowo niewielkie, a w cenie rejsów odpada transfer między wyspami i nocleg który jest tam stosunkowo drogi. No i z tego co pamiętam, to statki cumują tam zwykle około jednego dnia czyli w sumie idealnie żeby powierzchownie ale jednak poznać daną wyspę W Europie bym się nie zdecydował ale tam to wygląda nieźle | |
| Autor: | lataczuk [ 13 Gru 2022 01:49 ] |
| Temat postu: | Re: Barbados, Martynika i Gwadelupa czyli "rumiany" mini hop |
Tez powoli sie przekonuje do pomyslu rejsu po Karaibach. A co do gotowania... ja nie lubie gotowac, a mimo wszystko na wyjazdach zdarza mi sie, bo czasami to oszczednasc czasu, a nie marnowanie. Zwlaszcza jak ma sie miejscowke w jakichs fajnych okolicznosciach przyrody to w mojej opinii o wiele przyjemniej zjesc w domu niz siedziec wsrod stada turystow podniecajacych sie smarzona ryba.... Dzieki za relacje @hiszpan - akurat obstawiam te wyspy na "prace z domu" (bo EU) takze bardzo mi sie przyda. | |
| Autor: | hiszpan [ 13 Gru 2022 09:18 ] |
| Temat postu: | Re: Barbados, Martynika i Gwadelupa czyli "rumiany" mini hop |
@greg1291 - przyjmuję Twoje argumenty w pełni i naprawdę podróżowanie statkiem po Karaibach brzmi sensownie i przekonywająco ale..... ja uwielbiam latać samolotami Inna sprawa, że moja żona na hasło "statek" i "pływanie po morzu" od razy mówi pass, to jest chyba większy problem, pewnie nie tylko dla mnie. | |
| Autor: | pabien [ 13 Gru 2022 10:11 ] |
| Temat postu: | Re: Barbados, Martynika i Gwadelupa czyli "rumiany" mini hop |
To ja napiszę o statkach z innej strony. Nie jestem w stanie pojąć miłości do tych morskich potworów. Kiedy takie coś wpływa do małego, malowniczego portu wygląda jak z innej opowieści, a właściwie to z horroru. To też taka antyturystyka. Wpada się gdzieś na chwilę bez większych szans na poczucie lokalnej atmosfery, pstryka zdjęcia i z powrotem na pokład. Co więcej w ten sposób wiele nowego się nie zobaczy - idzie się tą samą drogą co tysiące osób wcześniej. Nawet oryginalne zdjęcia z takiej wycieczki nie powstaną. Jednak przyznaję ja mam inne wyobrażenie o tym czym jest podróżowanie i inne preferencje. Ostatnio nawet mówiłem, że uważam Tychy za ciekawsze od Kairu (a i okazało się, że tam są dwie piramidy, nie jedna, jak myślałem) Jest jeszcze jedna sprawa. Te statki pasażerskie to najwięksi truciciele. Przy nich samolot to ekologiczny środek transportu https://www.treehugger.com/what-is-gree ... ns-5185547 Edit: edit, bo i tak @hiszpan ma zaśmieconą relację, która nie jest skończona do @moderacja prośba o skonsultowanie z autorem czy przenosić offtopa @brzemia i @greg1291 ja polecam przeczytanie zacytowanego artykułu, tam jest poruszona kwestia statków wycieczowych jako części transportu morskiego. Dodam jeszcze, że nie pisałem o tym, że turyści na statkach nie zostawiają pieniędzy, tylko że nie mają możliwości przeżycia atmosfery i specyfiki miejsca - choćby dlatego, że obcują z nim w trakcie realizowanego przez pasażerów wycieczkowca najazdu. A Tychy polecam (to nie jest moje miasto jakby co) | |
| Autor: | brzemia [ 13 Gru 2022 12:32 ] |
| Temat postu: | Re: Barbados, Martynika i Gwadelupa czyli "rumiany" mini hop |
Powtarzasz stereotypy i mity. Wiadomo ze turysta nocujacy na wyspie zostawi więcej kasy. Ale nie musi. Tez moze sam gotować po barach nie chodzić. Busem jezdzic To raz A co do ekologii to wiekszosc jak nie wszystkue juz wycieczkowce maja wlasne oczyszczalnie. Segreguja smieci i nie zostawiaja nic przypadkowi. Nawet są juz elektryczne wycieczkowce. Takze nie demonizujmy. Ludzie ze statków tez zostawiają kasę na ladzie i bez nich turystyka byla by uboga na takich wysepkach. Nie kazdego stac na lotu 15min z wyspy na wyspę za 1000zl. | |
| Autor: | pbak [ 13 Gru 2022 13:04 ] |
| Temat postu: | Re: Barbados, Martynika i Gwadelupa czyli "rumiany" mini hop |
Oczyszczalnie to nie wszystko. Nie trzeba dlugo szukac, zeby znalezc informacje o szkodliwosci takiego sposobu podrozowania i jego wplywu na srodowisko. Pierwsze z brzegu o dziennej emisji spalin: Der Nabu rechnet vor (PDF), dass ein Kreuzfahrtschiff pro Tag so viel CO2 ausstösst wie fast 84.000 Autos, so viel Stickoxide wie etwa 421.00 Autos, so viel Feinstaub wie etwa über 1 Million Autos und so viel Schwefeldioxid wie gut 376 Millionen Autos. A to, ze operatorzy rejsow uprawiaja greenwashing i wrzuca info o niby jednym elektrycznym bezemisyjnym statku nie zmienia sytuacji. Offtop sie zrobil, moze moderacja tych ostatnich pare postow gdzies przeniesie. | |
| Autor: | Anonymous [ 13 Gru 2022 13:51 ] |
| Temat postu: | Re: Barbados, Martynika i Gwadelupa czyli "rumiany" mini hop |
@pbak Widzę że promujesz na forum lotniczym coś na wzór - flight shaming tylko w odniesieniu do statków wycieczkowych. Równie dobrze możesz wskazywać na nieracjonalność wyjazdu autora na wczasy w miejsce tak odległe jak Barbados zamiast do wskazywanych tu pięknych Tychów. To dopiero poszło dwutlenku węgla, i jeszcze te fanaberie, auto na Barbadosie i kolejne na Martynice, jakby nie mogli spać w namiocie i podróżować pieszo lub transportem publicznym. Na onecie jest relacja z 24 godzinnej podróży pociągiem do Londynu za 748 złotych. Polecam tą emocjonującą wyprawę. Zachowajmy zdrowy rozsądek. O wątpliwej ekologiczności samochodów elektrycznych też już wiele napisano. Pewnie gdyby nie transport morski nie miałbyś połowy przedmiotów w domu. | |
| Autor: | south [ 13 Gru 2022 14:08 ] |
| Temat postu: | Re: Barbados, Martynika i Gwadelupa czyli "rumiany" mini hop |
Dość kuriozalne jest to liczenie emisji CO2 przez osoby z forum podróżniczego, ba, osoby, które poprzez swoje podróże statystycznie ponadprzeciętnie wpływają na poziom emisji. | |
| Autor: | pbak [ 13 Gru 2022 14:47 ] |
| Temat postu: | Re: Barbados, Martynika i Gwadelupa czyli "rumiany" mini hop |
@greg1291 - nie bardzo rozumiem ten Twoj strumien swiadomosci przelany na posta, doszukujesz sie w mojej wypowiedzi rzeczy, ktorych tam nie ma. Nigdzie np nie kwestionuje roli transportu morskiego jako takiego, rozmowa byla o statkach wycieczkowych. Insynuacje promowania "cruise shaming" na podstawie jednego jedynego mojego posta laskawie pomine. @south - nie widze nic kuriozalnego w informacji, ze statki wycieczkowe sa bardziej szkodliwe dla srodowiska niz samoloty. Dobrze jest miec swiadomosc tego faktu, co kto z nim zrobi to juz jej / jego prywatna sprawa. | |
| Autor: | south [ 13 Gru 2022 15:13 ] |
| Temat postu: | Re: Barbados, Martynika i Gwadelupa czyli "rumiany" mini hop |
@pbak Problem w tym, że podałeś wybiórczo dane, w negatywnym świetle stawiające tylko wycieczkowce. Pytanie za 100 punktów - jaka będzie Twoja całkowita emisja jako użytkownika samolotów, a jaka osoby, która raz czy dwa razy w życiu wyruszy w rejs tym wstrętnym wycieczkowcem. Jako fan podróżowania nie deprecjonowałbym żadnej formy transportu, niech każdy podróżuje tak jak lubi. Akurat taki rejs typu island hopping po Karaibach jest w moim przekonaniu lepszą alternatywą do np. 5-7 lotów samolotami. | |
| Autor: | pbak [ 13 Gru 2022 15:39 ] |
| Temat postu: | Re: Barbados, Martynika i Gwadelupa czyli "rumiany" mini hop |
Podaj swoje dane, chetnie poczytam. Bo stwierdzenie ze "...w moim przekonaniu island hopping jest lepszy niz 5 lotow samolotem" jest troche malo naukowe. Danych o tym, ze wycieczkowce emituja wiecej zanieczyszczenia per kilometr per pasazer jest mase. A pamietajmy o tym, ze sama emisja to tylko jeden z problemow generowanych przez ten typ podrozowania. I na koniec jeszcze raz powtorze, ze chodzi o znajomosc faktow, co kto z nimi zrobi wybierajac ten czy inny sposob transportu to kazdego indywidualna sprawa. | |
| Strona 1 z 2 | Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni) |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ | |