| Forum strony Fly4free.pl https://forum.fly4free.pl/ | |
| Azja 2025 azja-2025,215,187988 | Strona 1 z 1 |
| Autor: | luktes [ 08 Sty 2025 20:34 ] |
| Temat postu: | Azja 2025 |
Lecem do Azji na około 2 msc. Jako, że nie chce mi się każdej osobie z osobna pisać co się dzieje to postanowiłem spisywać moje głupie myśli tutaj. Link do zdjęć z wyjazdu do Azji w 2023: Link do relacji kolegi z części wspólnej wyjazdu z nim w 2023: https://watsky.fly4free.pl/blog/4903/az ... -krzyzowa/ Klasycznie duży bagaż pełnych rzeczy 😉 DZIEŃ 1 i 2 5 stycznia 2025 o 19:20 wyszedłem z domu na pociąg do Katowic. Czekając na busa zjadlem sobie maczka w centrum. Wyjątkowo nie były to nuggetsy, tylko wrap i double cheesburger. O 22:40 wsiadłem do flixa. Byłem na lotnisku w wwa przed 3. W busie udało mi się pospać z godzinkę, ale na lotnisku już mi się nic nie udało, więc o 8 wszedłem do samolotu nie wyspany. Pierwszy lot w życiu Qatar airway. Było super. Dostawałem ciągle coś do picia(można nawet alkohol, ale nie warto być pijanym w samolocie xd), nawet dostałem obiad w cenie. Były też ekrany w na główkach foteli, więc oglądałem filmy i tym sposobem ani razu nie wyciągnąłem telefonu. Na szczęście, bo baterie trzeba oszczędzać. Po doleceniu do Doha wyszedłem bezproblemowo na miasto. Niestety musiałem iść z moim plecakiem, więc po 30min wycieczki mi się już nie chciało chodzić, ale udało się zobaczyć wieżowce z daleka, jakiś targ arabski i jeszcze jakiś budynek podświetlony na żółto. ![]() ![]() Poszedłem na obiad do jakiejś lokalnej knajpy. Pan mnie posadził obok jakiegoś białego człowieka. Był to Marcin z Polski. Spytalem go co zamówił, bo nic nie rozumiałem z menu, a zdjęcia były kiepskie. Powiedział że nie wie XD. Przestałem się śmiać jak po 5s okazało się ja zamówiłem to samo, choć jeszcze nie zamawiałem nic xdddd Nie było to złe choć wciąż nie wiem co to było. Zapłaciłem 60zl. ![]() ![]() Potem poszliśmy na szisze, którą popalaliśmy jego Camelami z Indonezji. ![]() Udaliśmy się jeszcze do centrum, żeby zobaczyć wieżowce z bliska, ale były kiepskie, bo oddalone od siebie i nie były zbite w kupę. Nie to co w dalszej części w HK. ![]() Tam poszliśmy na jakieś picie i dokupiliśmy do tego papierosy. Ja sobie wziąłem jagodowe z klikiem, których nie ma już w PL. Były pyszne. Warto zauważyć że nie przewija się w tej historii alkohol, bo to kraj muzułmański, więc go nie ma w knajpach. Poszliśmy na metro w którym się rozeszliśmy, ja pojechałem spać na lotnisku. DZIEŃ 3 Już druga noc na lotnisku pod rząd. Była już 1 w nocy i zaczęło mi się nudzić i śmierdziałem, więc zacząłem szukać prysznica. I znalazłem w jakimś spa na terminalu. Okazało się że można też dokupić pełen pakiet z basenem i jakuzzi. Chwilę się zastanowiłem i wziąłem. Jako że i tak oszczędziłem na braku noclegu przez 2 dni to się wyzerowało. Dobrze ze wziąłem kąpielówki i okulary. Nie spodziewałem się że już w drugi dzień się przydadzą. Spędziłem tam 2h. ![]() ![]() ![]() Świeży, czyściutki, pełen energi udałem się szukać fotela do spania. Niestety nie było fajnych, więc próbowałem spać na siedząco. Udało się może z godzinę. Jeszcze czarny ochroniarz mi polecił jakiś "pokój ciszy", ale balem się tam wejść xdd | |
| Autor: | luktes [ 10 Sty 2025 12:37 ] |
| Temat postu: | Azja 2025 cz.3 - Tajwan |
DZIEŃ 6 Dotarłem do hostelu, umyłem się i poszedłem spać. Straszna mordownia w tym pokoju xddd. ![]() DZIEŃ 7 Tym razem wziąłem hostel ze śniadaniami, oszczędza to mi jedno zmartwienie posiłkowe dnia xd. ![]() Pogoda nie była sprzyjająca i jakieś 12 stopni. Więc o 10 poszedłem na basen. Pierwsze zderzenie z miesjcem nie turystycznym. Kupowanie biletu odbyło się za pomocą translatora xdd. Basen usyfiony. Pani ratownik już na szczęście mówiła po angielsku i wyjaśniła które tory dozwolone. ![]() ![]() Potem szybki masażyk w hostelu xd ![]() I szybkie pranko za darmo. Można korzystać z pralki i suszarki samemu. Detergent kosztował 1zl. ![]() Po wyczekaniu na pranie w końcu czas na zwiedzanie. Nie miałem wielkich oczekiwań, więc na szczęście się nie zawiodłem xdd. Ciężko konkurować z Hongkongiem. Pierwsze to wieża Taipei 101. Do 2010 chyba najwyższy budynek na świecie. Było bardzo dużo ludzi co mnie trochę denerwowało, ale to co było potem to i tak pikuś. Dobrze że za parę dni będę na prowincji na Filipinach narzekał na 40 stopni a nie na ludzi xddd. ![]() Potem grobowiec Czang Kaj-szeka. Był to prezydent i ostatni lider nie komunistycznych Chin, który w 1949 emigrował z Chin kontynentalnych na Tajwan. Całkiem ciekawe miejsce, zwłaszcza historycznie. Czyli lekcja jest taka, że Tajwan to są Chiny "demokratyczne", a Chiny to Chiny komunistyczne. ![]() ![]() ![]() No i tu było bardzo dużo ludzi, jakby szli na jakiś protest. I okazało się że faktycznie szli na jakiś protest. Jakiś "chińczyk" wrzeszczał do mikrofonu jakąś propogande, tonem głosu jak Hitler. Ludzie odkrzykiwali jakby szli na wojnę xddd. A rząd po prostu oskarżył ważna osobę z parti lewicowej o korupcje, nic wielkiego ![]() Normalnie w tej bardziej rozwiniętej Azji to jeszcze więcej ludzi siedzi na telefonach niż w Europie xd ![]() No i test maczka. Też fajne ceny xdd ![]() I klasyczny azjatycki night market. Pełno ludzi, tępo żółwia, same jedzenie. Czyli nic dla mnie xddd ![]() ![]() ![]() Widać że Tajwan to te bardziej wolnościowe Chiny xd. Ale flaga ukraińska tutaj to nie przesada? Hmmm ![]() ![]() ![]() No i się skapłem że następnego dnia lecę na Filipiny, a nie mam nic ogarniętego w nich. To znaczy transport wewnętrzny i noclegi. Znam tylko docelowa wyspę Siargao gdzie chce być. Więc zacząłem się rozglądać i wyszło że kupowanie samolotu z dnia na dzień nie wychodzi tanio, więc trzeba włączyć plan awaryjny xd. Będzie tanio, zabawnie, pięknie i dużo narzekania. Zobaczycie za parę dni. DZIEN 8 Śniadanko i zwiedzanko xd. To co misiaczki lubią najbardziej. Juz tydzień bez alkoholu - brawo xd. I papierosek ostatni też był 3dni temu. Niestety dnia poprzedniego zobaczyłem, że ceny smakowych szlugów na Tajwanie są niskie, więc się długo nie zastanawiałem. Z plusów to że kupiłem ale nie wypaliłem, bo nie znalazłem do tego komfortowego miejsca, a na szczęście nie jestem uzależniony że muszę zapalić hehe. Zwiedzanko zwiedzanko Poszedłem w rejon Maokong, gdzie hodują herbatę. A dokładniej to wjechałem kolejka xd. Wypiłem piwko z herbata. Smakuje jak zwykłe xd. Zjadłem coś lokalnego, czyli tajwanski smażony kurczak. I faktycznie ta panierka miała w końcu jakiś smak xdd. Nie mówię że dobry, ale miała xd. I zrobiłem se spacerek po ścieżkach zdrowia. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() DZIEŃ 9 No i już nic się nie wydarzyło. Nuda. No chyba że pokój modlitewny Hitlera xddd ![]() ![]() | |
| Autor: | luktes [ 13 Sty 2025 10:40 ] |
| Temat postu: | Azja 2025 cz.4 - Filipiny |
DZIEŃ 9 Doleciałem do Manili. Potem czekałem pare godzin na drugi lot do Cebu. Oczywiście można było wziąść bezpośredni lot z Tajwan do Cebu w tej samej cenie, ale po co ułatwiać sobie życie xdd No i zjadlem coś co nie jest fast foodem xd ![]() Niestety żeby wlecieć do niektórych krajów trzeba mieć już wylot więc nie można w 100% na spontanie planować. Wylot mam 29 stycznia. Ale do tego momentu wśród Filipin to raczej plan na max 3dni do przodu. Do tej pory żyłem bez internetu w Katarze, Hk i Tajwanie. Utrudnia to trochę poruszanie się i możliwość szybkiego sprawdzenia czegoś, łatwiej się pogubić itd, czasem trzeba szukać checkpointu z netem jak w macu. Jako że na Filipinach będę dłużej i raczej bez dużych miast to tu już potrzebowałem wziąść. Na lotnisku w Manili chciałem kupić kartę sim lokalną, ale strasznie ciulali turystów. Minimum gb to ponad 100 i koszt też z 140 zł. Wyjątkowo się nie dałem i postanowiłem sprawdzić. Dopiero na lotnisku w Cebu możliwe jest kupienie np 20gb w normalnej cenie. I dupa tam też nie było xdd. Poszedlem do hostelu który się okazał mieszkaniem w resorcie wakacyjnym z dodatkowymi dwoma łóżkami dla ludzi. 20min spaceru w 30 stopniach i człowiek ulany jak świnia. A i poznałem w środku włoszkę co od paru lat jeździ z plecakiem jak na zdjęciu. ![]() ![]() DZIEŃ 10 Aktywny dzień się zrobił niespodziewanie. Wpierw przed wymeldowaniem poszedłem szybko oddać rzeczy do prania. Zapłaciłem trochę więcej żeby pani zrobiła to w 3h. Wciąż 20zl więc fajna cena. Przy okazji anglik i szwed zaprosili mnie na kosza bo jestem wysoki, ale już nie mogłem iść xd. ![]() ![]() Jak wyszedłem z posterunku i po odebraniu prania zacząłem szukać tej nieszczęsnej karty sim. Mówili ludzie że będzie wszędzie w każdym sklepie nawet 7-11 (azjatycka żabka) no i dupa xd. Po wypoceniu całego ciała doszedłem do centrum handlowego gdzie w końcu mi się udało kupić za 50zl. Nie byłem zadowolony ale lepiej to niż ponad 100 na lotnisku xd. Jest bardzo dużo ochrony wszędzie. Chcąc wejść do galerii handlowej muszą cie sprawdzić. Mnie jako białasa przepuścili bez sprawdzania. No i wleciał szybki maczek xd. Dla testu tylko w nowym kraju xd. ![]() ![]() I teraz zaczął się problem, bo miałem 8h czekania na prom. Co tu robić. Decyzja padła szybko na kino i Mustafe xd. ![]() Potem z nudów poszedłem się spotkać na 2h z Filipinka na kawke xdd poznana przez Bumble, czyli inny tinder. Fajna dziewuszka, ładna i programistka xdd I czas na prom. Z takim nocnym promem też się jeszcze nie spotkałem. Cała hala łóżek xdd łóżko małe więc było ciężko, ale po 3h znalazłem odpowiednie pozycje do w miarę wyspania się. ![]() ![]() DZIEŃ 11 I zaczyna się robić jeszcze dziwniej. Jak już wyszliśmy z promu o 7 to czekaliśmy na drugi prom już na końcowa stacje czyli wyspe Siargao. I tu nie wiem jak to się wydarzyło ale zacząłem uczyć holenderke układać kostkę Rubika xdd ![]() Po dotarciu wzięliśmy jakiegoś tuktuka i każdy się rozszedł do swoich hosteli. Mi się trafił jakiś dziwny imprezowy. Jak poszedłem na papierosa to już miałem dwie koleżanki filipinki co im się tatuaż pikaczu podobał xddd. Nie wiem czy jedna to nie transwestyta, ale tego na szczęście się nie dowiedziałem xdddd I szynki spacerek po wiosce i plaży żeby się zapoznać z tą mekka surfingu. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() O 21 zasnąłem i spałem 12 godzin xd DZIEŃ 12 Szybkie śniadanie, strasznie drogie to tutaj. Nawet w Tajlandi w turystycznych miejscach moglem zjeść za 9zl obiad, tutaj nie bardzo. ![]() Pierwszy dzień lekcji surfowania. 100zl 2 godziny brzmi chyba okej. Niestety nie ma żadnego zdjęcia, bo kto miał je zrobić haha. Ale wygląda to mniej więcej jak na zdjęciach dnia poprzedniego. Grupka ludzi z instruktorami. Na początku gościu cie pcha z fala więc ty musisz opanować wstawanie i balans. To było łatwe i za drugim razem mi się udało. Następny etap to gościu cie ukierunkowuje i puszcza, a ty zaczynasz wioslawac rękami. To tez mi w końcu wyszło. A na samym końcu też mi wyszło bez jego dotykania. Więc nie jest to wszystko ultra trudne. Najgorsze są powroty. Po każdym sukcesie i przepłynięciu np 30m trzeba wrócić do punktu startowego i to było problematyczne kondycyjnie i czasochłonne xddd. Całe ciałko poobijany bo to wszystko się odbywało na płytkiej wodzie więc jak popłyniesz dalej i spadasz do wody 40cm ze skałami to wiele rzeczy boli xddd paznokieć w małym palcu mam rozwalony xd. Ale generalnie pomimo szkód warto było i fajny sport xddd Zobaczymy czy następnego dnia będę miał siłę. A no i oczywiście poparzenia od słońca też wystąpiły. No i po paru godzinach okazało się że z palcem gorzej i ciężko się chodzi xddd. Ale siły wróciły więc nie będzie problem z siłą tylko palcem. Chyba wezmę skuter bo najprawdopodobniej wystarczy prawko z Polski zamiast międzynarodowego prawa jazdy. Pogoda też potrafi zaskoczyć. Idziesz sobie w słoneczku a za 5min dziesięcio minutowa ulewa ![]() DZIEŃ 13 Rano okazało się jeszcze więcej rzeczy mnie boli xdd nawet klatka i broda. Palec u nogi jakby mniej bolał ale wygląda gorzej xd. Skuterek wypożyczony. 30zl za dzień. Nie trzeba prawka międzynarodowego xd. Wystarczy polskie. A w zastaw wzięli mi tylko polski dowód który jest ważny jeszcze 4msc więc w sumie mógłbym zakosić ten skuter. Zrobiłem sobie wycieczkę po wyspie. 4h ciągłego jeżdżenia. Deszcz też się udało złapać. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Wróciłem do hostelu i poznałem dwóch wolontariuszy pracujących w hostelu. Jeden mnie spytał czy nie mam jakiś kolegów z Polski dla niego. Okazało się że jest gejem i dlatego pyta xd. Druga to myślałem że jest trans bo wyglądała jak chłopak, ale pojechaliśmy na szybki obiad i wyszło że miała chłopaka więc chyba nie jest trans. Plus nie poczułem nic jak siedziała za mną na skuterze więc chyba legit xdddd. Jak coś to nikogo nie obrażam, bardzo fajni ludzie. Wieczorkiem wleciały jakieś szaszki z Niemcem. ![]() DZIEŃ 14 Dzień raczej wyglądał tak jak poprzednie. W południe Surfing. Dostałem pochwałę, że jak na 4h nauki to jestem zajebisty, że umiem już sam wpływać na fale. Pewnie tylko tak mi gadał żeby mi ego podrasować xddd. Tym razem wypożyczyłem buty do wody. Było to zbawienie. Zupełnie inna zabawa. Nie męczyłem się już tak chodząc w tej wodzie wracając z deska na fale. Co prawda buty o 2 rozmiary za małe przez co obdarlem dodatkowo stopy. I w sumie buty pomogły przy chodzeniu ale nie chroniły stóp w razie uderzenia. Więc tak z 5 plastrów trzeba było nakleić. A no i przez rozmiar rozwaliłem te buty i zapłaciłem pani potem dodatkowe 10zl xdd. ![]() ![]() ![]() Potem wleciał obiadek. Poszedłem do jakiejś polecanej knajpy przez ludzi. Wybiera się potrawy które nakłada ci pani. I zamiast iść z tym do kasy to robi się zdjęcie, które pokazuje się przy kasie jak już się zje xddddd fuck the logic ![]() Pojeździłem sobie po wyspie jeszcze skuterkiem żeby spalić benzyny tyle ile miałem przy wypożyczeniu. Polciaj robiła łapanke i mnie sprawdzali. Na szczęście się okazało że serio wystarczy mieć prawko polskie xdd Poznałem Polaka w hostelu o imieniu Mateusz. Robił siłkę 2 razy dziennie i zdrowo się odżywiał. I nie był to kruku xd Wieczorem znowu odmówiłem ludzią pójścia na imprezę. Techno i dużo nieznanych ludzi mnie nie przekonuje. Wolałem przymulić i posiedzieć se w hostelu i zagrać jedna partyjkę w szachy z Niemcem. DZIEŃ 15 Dzień wyjazdu z wyspy. Rano szybko poszedłem oddać skuter. Mój kask który odkładałem na pulke w hostelu został zabrany dlatego ja ukradłem kogoś innego kask xdd. Szybko kupiłem jakieś bułki i banana, wróciłem do hostelu, zjadlem. Przy okazji pies hostelowy zwymiotował na kanapę xdd. Wziąłem tuktuk i pojechałem do miasta z portem. O 12 bylem. O 15 miał być mój prom. No i na miejscu się okazało że anulowali ten o 15 i jest o 13 xddd. Całe szczęście zawsze jestem za wcześnie na różne transporty. Po 2h bylem już w miejscowości Surigao. Po raz pierwszy od 2tyg wziąłem pokój prywatny. Pewnie dlatego że w mieście nie było hostelu xddd. ![]() Szybko wycieczka po mieście z obiadem. I się wydarzyła fajna rzecz bo natknąłem się na jakaś lokalizację klubu szachowego gdzie grali lokalsi. Stałem se tak i czekałem aż mnie któryś zaprosi xd. No i się udało. Graliśmy że 2h. ![]() ![]() Warto zauważyć że minęły 2tyg i nie ma żadnego zatrucia pokarmowego, a kupa jest zdrowsza niż na codzień w Polsce xdddd. DZIEŃ 16 Wstałem, poszedłem na prom i dojechałem. Nic się nie wydarzyło szczególnego. Wzialem tańsza wersję promu niż ost i teraz zamiast dużego zamknietego pomieszczenia z łóżkami było duże otwarte pomieszczenie z łóżkami xdd. Spędziłem na promie 10h. Nie tak źle było. ![]() ![]() O a tak wyglądają ręce po surfingu. Cake zdarte. ![]() ![]() I pierwszy raz jako taxi wzialem skuter, wcześniej balem się to robić z plecakiem, ale musiałem jechać 30min i cena taxi zwykłej mnie przestraszyła tak że się przestałem bać skutera z plecakiem xddd. Posiłki dzisiejszego dnia. ![]() ![]() DZIEŃ 17 Wstałem, śniadanie, pranie. Od 2tyg pierwszy raz dostałem dolną prycze. Nareszcie nie trzeba się wspinać xdd. Z minusów to klimatyzacja z prawej mi nawala i musiałem dać ręcznik żeby blokował klimę, bo bym się rozchorował. ![]() Z rozczarowań dzisiejszego dnia to przewaliłem 800zl xddd. Kupowałem loty z Bali na Sri lanke i Indii oraz uzupełniałem wizę do Indii i Sri Lanki. I przez amok wszystkiego w jednej chwili straciłem czujność na końcu przy wizie na Sri lanke. Zamiast wypełnić wniosek na oficjalnej stronie zrobiłem to przez pośrednika który sporo skasował a ja się skaplem jak już z konta wzięło. Zamiast 200zl kosztowala mnie 1000zl xdddd. Brawo! Wieczór na szczęście wynagrodził, bo byłem w kinie z Filipinka, z tą co tydzień wcześniej. Było to IMAX. I albo mają coś skopane albo nie jest to nic warte xddd. I się dowiedziałem że nie wypada tutaj się całować publicznie DZIEŃ 18 Rano w hostelu pogadałem sobie z kanadyjczkiem. Wszystkie small talki wyglądają zawsze tak samo haha. Gdzie byłeś, gdzie będziesz, jak długo. Ale kanadyjski akcent mi się podoba bo jest zrozumiały, nie to co brytyjski xddd. Zmieniłem hostel na taki z pokojem prywatnym. 70zl noc więc można przeżyć, a ma basen w którym pływałem. ![]() No i wieczorem randeczka. Swoją drogą ojciec dziewczyny jest wykładowca na uniwerku i nazwał ją na cześć polskiej noblistki i ma na imię Marie Curie xddd. Przypadek? Pewnie jak zawsze tak xddd DZIEŃ 19, 20, 21 Podróżniczego nic się nie wydarzyło. Reszty opisywać nie będę DZIEŃ 22 Tak jak mówiłem, przypadki nic nie znaczą xdddd Kontynuujemy wycieczkę samemu. Pojechałem busem na drugą stronę wyspy Cebu do Moalboal. Trasa ciekawa. Przez serpentyny górskie z dżungla. W hostelu czekała na mnie niespodzianka i zamiast 8os pokoju dostałem 4, co normalnie jest droższe xd. No i znowu łóżko na dole! Szczęście przynajmniej w tej kwestii się uśmiecha. Pod wieczór przed spaniem przeprowadziłem jeszcze szybki small talk z hiszpanka i portugalczykiem. ![]() Ale kocham że na Filipinach mają pełno piekarni. W takiej Tajlandi to czasem problem coś przekąsić, a tu to bajka dla mnie jak mają pieczywo xd. I jeszcze dla tych co nie wiedzą z niespodzianek Azji to pocieranie tyłka w kiblu wygląda inaczej. Przez słaba kanalizację nie można wrzucać papieru do kibla. Podmywac trzeba się woda z mini prysznica. Papierem podcieramy tyłek już umyty i wrzucamy do kosza ![]() ![]() DZIEŃ 23 Jakiś aktywniejszy dzień w końcu. Wypożyczyłem skuterem żeby szybko śmigać między miejscówkami. Najpierw jakiś wodospadzik wleciał z krystaliczna woda. ![]() ![]() Potem wynająłem ziomka żeby się mną zaopiekował przy nurkowaniu xd. Główne atrakcje tam to syrenka pewnie pozostawiona tam przez Hiszpanów xd. Żółw i sardynki początkowo mnie nie jarały ale jak je zobaczyłem na żywo to jednak też fajne. Bardzo przy tym wszystkim mi się podobało samo pływanie z pletwami. Nie było to jeżdżenie łódka z miejsca na miejsce tylko musieliśmy zmieniać miejsca przepływajac jakiś dystans. I wynająłem gopro żeby mieć to nagrane bo żałowałem ze nie mam żadnych dowodów z surfowania. ![]() ![]() ![]() ![]() DZIEŃ 24 Wróciłem busem do Cebu. Szybki obiadek ![]() Chodziłem sobie po lokalnej dzielnicy i moja uwagę przykuł fryzjer co grał na gitarze. Jako że chciałem iść do fryzjera w któryś dzień to decyzja szybko zapadła. Kosztował 7zl xddd. I zostawiłem napiwek 1zl xdd. I dał mi chwilkę popykać na gitarze. ![]() DZIEŃ 25 Ostatni dzień. Znowu zamiast wziąść lot z Cebu do Indonezjii to mam najpierw do Manili i potem Indonezja. Po co ułatwiać sobie życie. Ale jest to wynikiem braku planu oraz że od początku trzeba było mieć bilet wylotowy z Filipin. Coś zasypiałem z bólem gardła. Chyba klimatyzacja mnie w końcu dojechała xd. No może szlugi pomogły lekko. Leki wleciały. To moje ulubione danie na śniadania lub kolację z 7-11. Kluska na parze z jakimiś nadzieniem w środku. ![]() Tak jak mówiłem piekarnie mają super, pełno bułeczek słodkich i tanich. Takich 6 słodkich bułek kosztuje jakieś 3zl za wszystko. ![]() Jak rano popatrzyłem to jednak nierówno mnie obciął ten fryzjer xd. Ale wybaczam za tą cene xddd. W Manili na lotnisku do kurczaka z ryżem dostałem również bulionik taki azjatycki rosół chyba. Może pomoże na chorobę xdd. ![]() Podsumowując Filipiny. W sumie to mało zwiedziłem przez 16dni xdd. Surferska wyspa Siargao i miasto Moalboal z nurkowaniem. W Cebu też spędziłem parę dni, ale tu to głównie pozwiedziałem centra handlowe. W Manili bylem 2 razy i ani razu mi się nie chciało jechać do centrum. Po prostu miasta są tu nie warte uwagi. Dużo czasu też zajmował transport, bo wyspy nie ułatwiają tego. Pewnie jeszcze parę wysp można by zwiedzić no ale trudno, nast razem. Ceny wiadomo że mniejsze niż w Polsce, ale raczej większe trochę niż w jakiejś Tajlandii. Kobiety wiadomo topka xddd. Ludzie generalnie mili. Fajnie że prawie każdy coś tam szprecha po angielsku. Naród katolicki. Większość okresu kolonialnego pod zaborem Hiszpanów. Potem USA. Z jedzeniem też tu spoko bo raczej mają normalne rzeczy. Raczej mi się udawało znajdować rzeczy na obiad. A na śniadania i kolację to jak mówiłem to bułki lub kluski na parze xd. Fajnie że się udało dużo aktywności sportowych zrealizować. Pojeździć skuterami. Pogadałem z wieloma ludźmi, ale na imprezie nie byłem ani razu. Alkohol, rozwolnienia trzymały się zdala. Gardło niestety musiało nadejść. Z tą klima i szlugami jest to nieuniknione xd. Oby gripex i tabletki na gardło pomogły szybko, bo chce kolejne lekcje surfingu na Bali. Spędzę tam tydzień. | |
| Autor: | luktes [ 29 Sty 2025 15:09 ] |
| Temat postu: | Azja 2025 cz.5 - Indonezja |
DZIEŃ 27 W nocy doleciałem na Bali o 2 w nocy. Visa on arrival i cała kontrola zadziwiająco szybko poszła. Więc poszedłem od razu na jedną noc do pokoju prywatnego obok lotniska. Wypłata z bankomatu bez prowizji na szczęście. Jeszcze nie mówiłem, ale jak jest prowizja w bankomacie to przez to zawsze tracę bo nigdy nie wybieram dużej ilości pieniędzy. Pozatym ciężko zawsze przewidzieć czy w danym kraju będzie można płacić kartą czy nie. Na Filipinach prowizja za jedną wypłatę to z 20zl. I myślę że z 60zl na tym straciłem. Z pozytywnych rzeczy na start to normalne kontakty i w końcu normalny kran. ![]() ![]() Z mniej pozytywnych to ruch jest tu lewostronny. Oraz ciągle na ulicy ludzie cie na coś namawiają. Tak nachalnie już. Ale się nie dziwię bo jest to bardzo turystyczne miejsce. Jeden wielki kurort. Czyli lokalsi się zachowują jak w Turcji. Ale nigdzie wcześniej tu w Azji takiej natarczywosci nie poczułem. Jest tu islam. Może to tego wina? Xddd Dlatego wgl nie będę oceniał Indonezjii. To tak jakby oceniać Turcję po wizycie w Alanya. Mało tu prawdziwego kraju. Niestety nigdzie indziej w Indonezjii nie będę. Jakby tak człowiek chciał przynajmniej 2tyg na jeden kraj to by się zebrało pół roku łącznie xd. Rano o 12 wleciało zdrowe śniadanie. 20zl. Przeczuwam tu dobre ceny na tym bali xd. ![]() Kupiłem kartę sim żeby jakoś zamawiać taxi biki, bo komunikacja tu chyba nie istnieje. Karty klasycznie nie kupowałem na lotnisku i oszczędziłem 20zl. Kolejne 2 noce znowu wziąłem w pokoju prywatnym żeby wyzdrowieć w spokoju. Nie chce powtórki z Portugalii gdzie 6 nocy spałem w hostelach z ludźmi będąc chorym i kichając. Są jedynki za 40zl co też zwiastuje dobre ceny na Bali. Nie bede wynajmować tutaj skutera. Po pierwsze tu już trzeba mieć międzynarodowe prawo jazdy i jak policja cie złapie to płacisz łapówke. Po drugie jak się dowiedziałem to jak będziesz miał wypadek nie posiadając prawa jazdy kategorii A na motor to twoje ubezpieczenie turystyczne nie działa. Więc trochę kiepsko xdd Więc będę wynajmował wycieczki fakultatywne na getyourguide. Taxi skuter 4zl 5km, tu też jest pięknie xd. Co prawda nie dostałem kasku jak na Filipinach xd. Całkiem ciekawy nocleg za 40zl noc (bez klimy tylko z wentylatorem). Mam swój bungalow tak jakby xd Ciekawe ile robactwa będzie w nocy ehhh. ![]() ![]() Zjadlem też coś na szybko. Nie wiecie nawet jakie te frytki były dobre xddd ![]() Oddałem ciuchy do prania. Jest nowy rekord cenowy. 7zl xd. Już wiem czemu bali to raj dla cyfrowych nomadow xd. Poszedlem na plażę. Niby taka zwykła piaszczysta ta plaża, ale jakieś wzbudziła we mnie zainteresowanie. Co 5m budka z nauką surfowania. No i w jednej grali w szachy xd. To wiadomo co zrobiłem. Zacząłem się gapić i po 5s mnie zaprosili. I tak przez nast 2h bylem atrakcja i graliśmy ciągle. Z minusów że byli słabi i ciągle wygrywałem xd. I też śmieszna sytuacja, bo pisałem z taką laska z bumble i ona też była na tej samej plaży i się na chwilę zatrzymała przy szachach. Więc szybkie 10s spotkanie z nowa dziewczyna i jej mama xdd. Podobno jej mama powiedziała że jestem przystojny hehe. ![]() ![]() Na razie coś jednak sprawia że ten kurort w miejscowości Kuta na Bali da się lubić. A no i czuje się już dobrze, gardło nie boli, jeszcze tylko wypluwam płuca xddd. Ten dzień bez gripexa. DZIEŃ 28 Stan zdrowia ten sam. O 8 przyjechał po mnie autem Pan z wycieczki. Zgarnelismy jeszcze jedna parkę po drodze (angol i australijka - poznali się przez tindera w podróży kiedyś i jakoś zadziałało) i pojechaliśmy do Ubud. Największe miasto na Bali. No i tu się okazało że okej w Indonezjii jest islam, ale na Bali jest hinduizm xdd. Pełno świątyń po drodze. Ludzie domy budowali na wzór świątyń. Jeszcze nigdzie nie widziałem aż tyle symboli religijnych na raz. Pierwsze wleciał małpi las ze świątynia hindu. Nie było to pierwsze zderzenie z małpami, ale lubię je więc było fajnie. Dlatego mam małpę tatuaż xd. Świątynie hindu też zawsze spoko się ogląda. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Potem udaliśmy się chyba do najbardziej ikonicznego miejsca Bali czyli tarasy ryżowe. Też nie było to moje pierwsze zderzenie ale faktycznie tutaj jakoś wyglądają ładnie zielono xddd. ![]() ![]() Potem udaliśmy się na plantacje kawy. Wcześniej nie spodziewałem że taka radochę mi sprawi dowiedzenie się jak się zbiera i produkuje kawę xdd. Zostaliśmy też wyjaśnienie na temat słynnej kawy która jest pobierana z kupy zwierzęcia Luwak xdd. Na końcu dostaliśmy degustacje różnych kaw i herbat. Pomimo że nie pije kawy to spróbowałem paru. Te słodkie np czekoladowa lub awokado kawa były okej. Najlepsza była herbata imbirowa. Oby mi pomogła na zdrowie xdd. ![]() ![]() Potem słynna świątynia Tirta Empul z ceremonii oczyszczania ludzi. Trzeba wejść do wody i myć się pod kranami xdd. ![]() I na końcu jakiś wodospad. Wiem że na zdjęciach nie wyglądaja te wodospady super ale ten był okej xdd. Taki wodospad słynny z Instagrama. ![]() O 20 wróciłem do bungalowa. O 20:30 poszedłem na randkę. Z tą samą dziewczyna z dnia poprzedniego z plaży. Mama jej zezwoliła wyjść ze mną haha. O 23 wróciłem do bungalowa. DZIEŃ 29 Problemem okazało się trochę jeszcze że tutaj teraz jest okres deszczowy. Czego się nie spodziewałem w lutym, bo w Tajlandi, Filipinach itd to teraz jest Peak sezonu. Ale chyba przez to że Indonezja jest poniżej równika to zachowuje się inaczej. I faktycznie co jakiś czas pada. Rano padało tak że musiałem odczekać z wymeldowaniem sie. I robić przystanki żeby dojść do nowego lokum. ![]() ![]() Nowe lokum za 50zl z klima tym razem. Czemu wciąż jedynki. Jeszcze chciałem wydobrzeć. ![]() Poszedłem na plażę do ziomeczkow od szachów żeby wziąść lekcje Surfingu. Najpierw graliśmy w szachy, potem Surf, potem szachy xd. Po surfie bylem tak zmęczony ze praktycznie wyzerowałem dwa radlery. I przepaliłem szlugiem. ![]() ![]() I stęskniłem się za pizza, ale była tak nie dobra że już nie tęsknię. ![]() DZIEŃ 30 Ciekawy dzień. Najpierw zarezerwowałem nowy hostel. Jako że nie było żadnych opini to właściciel mi napisał że jak im dam dobra opinie to będę miał darmowy nocleg. Jako że jestem łatwy to się zgodziłem. Przyszedłem na miejsce i się okazało że mają wbity zły adres w ofercie na bookingu a hostel jest na innej wyspie xddd. Na szczescie gościu w porządku i mogłem anulować. Inaczej była by haja. I poszedłem do innego normalnego hostelu. ![]() Potem poszedłem do mojego ulubionego miejsca na plaży. Godzinka surfowania. W koncu udało się mnie nagrać i są dowody xd. ![]() ![]() No i na końcu dużo grania w szachy, piwko i szlugi. ![]() Szybki obiad. Niestety przez przypadek pomyliłem dania i było mega ostre xd ![]() I najważniejszy fail dnia. Umówiłem się na tatuaż z gościem. Napisał 300$. No więc bylem pewny że 300k ichniejszych pieniędzy rupi, więc 90zl jakieś. No to zadowolony z niskiej ceny jak tu wszystko poszedłem i zrobili mi nową małpę do kolekcji. Przychodzi do zapłaty i się okazało że on chciał to w dolarach xddd. Co jest abstrakcyjna kwota za taki tatuaż. Więc zacząłem się targować że co to za pomysł xdd. Ostatecznie dalem mu 200 dolarów. W Polsce taki tatuaż by kosztował 100 dolarów. No i czuje się oskamowany, a zarazem to moja wina xddd. Więc w przeciągu miesiąca straciłem kolejne 400 zł xdd. Zostałem uśpiony ogólnie niskimi cenami i uprzejmością. Ehh. Przynajmniej małpka fajna xd. A co do znaku $ to uważam że jest on wykorzystywany ogółem jako symbol ceny i jest zależny od kontekstu kraju. Mój błąd że powinienem się upewnić. ![]() DZIEŃ 31 Dziś tylko zmiana hostelu i zwiedzanie pięknych plaż Bali. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() DZIEŃ 32 Wstałem, przedłużyłem hostel na ost noc. Poszedłem zjesc jajecznicę. W gratisie dostałem kokosa. Możecie się dziwić ale był to mój pierwszy kokos w życiu xdd. W Azji są na każdym kroku. ![]() Potem pojechałem na nie wiem w sumie co to było xdd. Dowiedziałem się przypadkowo. Ale były tam ogromne pomniki hindu xdd. No i spotkalem się tu z koleżanką z indonezji. Z tą co ost. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() DZIEŃ 33 Ostatni dzień spędziłem z Intan. Wieczorem poszliśmy na jakieś lokalne tańce czy gody. ![]() O 23 wsiadłem do samolotu na Sri Lanke przez Singapur. | |
| Autor: | luktes [ 11 Lut 2025 15:03 ] |
| Temat postu: | Azja 2025 cz.7 - Indie |
DZIEŃ 38 Nastał punkt kulminacyjny wycieczki i wielkopomny powrót do tego kraju. Oczekiwania 0. Nie da się mieć gorszego xddd. No i zaczęło się tragicznie tak jak się spodziewałem. Chciałem kupić kartę sim na lotnisku. Oczekiwanie godzinę. Pajace mają jakąś obsesję na punkcie security. Patologia. No i się doczekałem żeby się dowiedzieć że muszę mieć adres kogoś kto mieszka w Indiach i nie może to być hotel. Patologia. 30 min przeklinałem tą niepojętne państwo. Wkurzony poszedłem na metro. Na szczęście od tego momentu już było tylko lepiej xdd. O dziwo się dało. Metro nowe. Jak nie Indie. Cena 1zl też poprawiła humor xdd. ![]() Doszedłem do hostelu i się zameldowałem. Juz nie będę narzekał na procedury ale też patola xdd. Na szczęście w pokoju spokomziomeczki. Hindus i koreanczyk. ![]() ![]() Poszedłem na szybki obiad. Moje ulubiony Butter Chicken. Poszedłem do restauracji więc ceny trochę wyższe ale wciaz lepiej niż w Polsce. Butter chicken, ryż i cola za 30 zł. Jakoś dziwnie się tu zachowują kelnerzy bo obsługiwało mnie 4 kelnerów. Jeden przyniósł jedzenie, jeden dolewał napoi, jeden dawał dokładki, jeden kasował hajs xddd ![]() DZIEŃ 39 To był dobry dzień. Odzyskałem wiarę ze w tych Indiach da się żyć xddd. Z początku doświadczyłem jazdy słynnym pociągami indyjskim upchanymi ludźmi. Wiadomo że żeby coś osiągnąć trzeba się przepychać. Pociąg na stacji stoi tylko 20s. Jak chcesz wysiąść w spokoju to musisz wyskoczyć jeszcze jak pociąg jedzie, bo jak się zatrzymuje to ludzie zaczynają wchodzić. No i cena to kosmos. Z jakiś 25groszy xddd. ![]() ![]() Tego dnia wziąłem wycieczkę z przewodnikiem po najsłynniejszych slumsach na świecie w Mumbaju - Dharavi. Słynne z filmu slumdog. O ile pierwsza część dzielnicy gdzie były szerokie przestrzenie i dużo śmieci mnie nie przeraziło to druga część dzielnicy z mieszkaniami to zryło beret. Ciemne 50cm szerokości uliczki otoczone klitkami gdzie światło nie dochodzi. To było coś nowego. Niestety nie można było robić zdjęć że środka żeby uszanować mieszkańców. ![]() ![]() ![]() ![]() Potem udaliśmy się na zwiedzanie największej pralni ubrań. Ależ tam ludzie zapierdzielają eh. ![]() ![]() ![]() Na koniec pojechaliśmy do centrum które było w miarę spokojne. Architektura europejska pomieszana z azjatycka. Fajne fajne. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Z Niemcem który pracuje w lufthanie poszliśmy do słynnej kawiarni Leopold w której wybuchł granat podczas ataków terrorystych ze strony Pakistanu. ![]() ![]() No i na koniec dnia w końcu jakieś społeczno alkoholowe i papierosowe interakcje. Siedzieliśmy w ogródku hostelu jarając szlugi i pijąc alkohol, grając w szachy i inne gry. Głównie hindusi i jeden amerykański koreanczyk. ![]() ![]() ![]() A no i tego dnia wydarzyła się smutna historia z praniem. Rano oddałem pranie żeby mi zrobili w hostelu. Popołudniu się okazało że nikt tego nie odebrał. Więc kolejny dzień będę w tych samych majtkach i koszuli. Wieczorem spróbowałem pójść do jakiejś zewnętrznej pralni ale gosciu chciał mnie oskamować. Niestety nie mają tu dobrej kultury serwisów pralni gdzie w 3h za 10zl robią ci pranie... DZIEŃ 40 Wstałem, zjadlem śniadanie hostelowe, posiedziałem do 13, poszedłem na obiad (znowu butter chicken z chlebkami naan za 26zl), pojechalem na lotnisko i do Jaipur. Mumbaj uratował moja wiarę w Indie xdd. Spoko miasto, stereotypowo miało to wszystko wygląda dużo gorzej. Żałuję że już zaplanowałem następny tydzień, bo bym został trochę dłużej w tym hostelu. Wszyscy hindusi tutaj byli z klasy średniej i byli rozrywkowi xdd. A i rano poznałem Niemca z rodziców polskich i chwilkę po polsku pogadałem xd. ![]() W samolocie dostałem jedzonko ![]() Wziąłem specjalnie ciekawy hostel bo ma 3 piętra łóżek xdd ![]() DZIEŃ 41 Wstałem i dogadałem się z taksówkarzem żeby mnie woził tuktukiem w ten dzień bo trzeba było szybko zwiedzić miasto przed pociągiem o 17. No i się okazało że ciekawe miasto. Takie arabskie. Jak się okazało araby rządziły tutaj paręset lat temu. No i miasto Jaipur leży już na terenach pustynnych i architektura też arabsko pustynna. Opisywać szczegółowo nie będę każdego miejsca. Warto zwrócić uwagę na klasyczny widok w Indiach czyli zwierzęta jedzące że śmieci xddd. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Byliśmy też w wielu wytwórniach ubrań. Kupiłem koszule lniana hand made. ![]() ![]() Potem wsiadłem do pociągu chyba najniższej klasy. Bilet 5h za 18zl. Jak wszystkie miejsca były zajęte to było tragicznie. Ale jak ludzie poszli to do przeżycia xd. ![]() ![]() ![]() Dotarłem do hostelu. I uwaga teraz. Jest czwartek a jutro piątek. Przyjechałem żeby zobaczyć taj mahal. W piątki jest zamknięty ehhhhhh. I kurde żeby zrobić pranie trzeba 1zl za każdą część xdddd. No w Indiach to się nie da prać. Przechodzę całe Indie w jednych majtkach chyba. DZIEŃ 42 Wstałem i poszedłem na śniadanie ![]() I tak jak mówiłem taj mahal zamknięty więc się musiałem nacieszyć widokiem zza murów ![]() ![]() I mieli gitarę w hostelu to chwilę poćwiczyłem. ![]() DZIEŃ 43 Wstałem i musiałem udac się na dworzec do Delhi. Długo robiłem kupę i przez to nie mogłem wziąść taxi bike tylko tuktuk. Bardzo mają nie ogarniętych kierowców na bike. Nie znają angielskiego ani nie rozumieją mapy xdd. Więc nie miałem czasu na zabawę z nimi. Dziś testujemy pierwsza klasę sypialnia xd. 70zl. W sumie jakbym w Polsce mógł leżeć przez 4h za 70zl to byłoby zajebiscie xd. Wygląda to klasycznie jak wszystkie pociągi sypialnie w każdym mniej bogatym kraju. ![]() Ale się stęskniłem xddd. Strasznie tu mało ludzi, szanuje. ![]() I jakieś przebitki z dworca i miasta. ![]() ![]() I nie wiecie jak dawno się nie cieszyłem z normalnego sklepu xdd. Nie żeby było tam dużo rzeczy ale jest jakiś porządek xd. ![]() No i zasypiałem z widokiem firmy łóżek ![]() DZIEŃ 44 Wstałem na hotelowe śniadanko ze wspaniałymi widokami xdd ![]() ![]() ![]() Pół dnia robiłem shopping na wesele ale efekty zobaczycie w następne dni. Ale generalnie ciuchy na targu mega tanie. Nawet te lepszej jakości można było wyrwać w nienaturalnie niskich cenach. Nie żebym się znał kiedy jest dobra jakość xdd Poszedlem do maca i nie spodziewałem się małpy w centrum miasta w slumsach xdd ![]() Wieczorem pojechałem się spotkać z kolegą z Mumbaju w miejscowości obok. Duże lepsze miasto Gurgaon. I spotkaliśmy się w dzielnicy korporacyjnej w Cyber City. Wszystko wyglądało jak nie Indie. Trochę mi to Kolombo przypominało. Cisza i spokój. Dojechałem dwoma metra mi które też były na lepszym poziomie niż większość metr w Europie. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() DZIEŃ 45 Rano wsiadłem do pociągu do Haridwar gdzie jest wesele. Chyba jakaś lepsza klasa bo dostawałem herbaty i jedzenie xd. ![]() ![]() W Indiach istnieją fragmenty gdzie nie ma śmieci xddd ![]() Dojechałem jakoś do hotelu na zadupiu. ![]() ![]() Teraz opowiem co ja wgl robię na weselu w Indiach. 2 lata temu w Korei w Busan poznałem hindusa w hostelu. Wyskoczyliśmy się napić soju na miasto. Rano pojechałem dalej do Seulu. Więc przyjeżdżając na wesele widziałem go drugi raz w życiu xd. Nie było to jednak wesele prawdziwe bo nie było 1000 osób xdd. Może 100 było. Jednym z powodów bylo to że panna młoda to koreanka xdd. O 14 miał zacząć się zwykły obiad. Poznałem też innych białych gości. Jedna parka z Anglii. O 19 miała się zacząć ceremonia Sangeet/Mehndi. Ubiór dowolny. Miedzy innymi para młoda wręcza sobie pierścionki. Bardzo dużo się tu skupiają na nagrywaniu i zdjęciach. Były tańce przez chwilę. Był alkohol. Whisky i rum. Jaraliśmy sobie szlugi. Do mojego pokoju dorzucili jedna osobę więc spaliśmy w 2 w jednym łóżku xd. Ale nie miałem z tym problemu. O 1 wszystko się skończyło i ja i 5 osób zamykalismy imprezę. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() DZIEŃ 46 Następnego dnia rano śniadanko. O 13 zaczęła się ceremonia Haldi. Czyli dużo żółci i pomarańczy. Znowu prawie całą ceremonia się skupiała na robieniu zdjęć. Chwilę były też tańce. Potem skoczyliśmy na browary do pubu hotelowego i chilowalismy czekając na główna ceremonię. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Jakoś 19 zaczęła się impreza. Pierwsze zaskoczenie to prawie nikt nie miał stroju indyjskiego tylko zachodni garniak xddd. A ja się męczyłem z zakupami xd. No nic będzie na pamiątkę. ![]() Więc na początku było wiele zdjęć xd. ![]() Potem pan młody wsiadł na karoce i 2 godziny były tańce wokół. Pani młoda w ten czas musiała czekać aż dojedzie karoca do sali. A co my robiliśmy? W tym wydarzeniu był zakaz alkoholu więc siedzieliśmy przy samochodach pijąc xddd. Nie podobała mi się ta część bo trwała za długo i jest też taka tradycja że bebniarze grają i żebrają o pieniądze. Ty sobie tańczysz, a on cie szturcha żebyś mu dał kasę i on ci będzie bil mocniej w bęben. ![]() ![]() ![]() Jak już po tym czasie pan młody i pani młoda znalezli się w sali to były jakieś następne ceremonie. Mam wrażenie że większość gości wgl się nie przejmuje tymi ceremoniami i robią inne rzeczy. Potem jeszcze były tańce. O północy w zasadzie impreza się skończyła. ![]() ![]() Ta pani też pracowała w Allianz jak ja xd. Miała aranzowane małżeństwo i spytalem czy kocha męża xd. Powiedziała że na początku nie ale jak już się urodziło dziecko to się wszystko zmieniło xdd ![]() Niektozi ludzie robili sobie jeszcze after party. ![]() Ale wtedy zaczęła się najważniejsza ceremonia dla pary młodej z jakimś mnichem. Odprawiał jakieś modły i przysięgi przy ogniu. Wszyscy goście poszli już spać bo trwało to do 4. Ja zostałem bo byłem pijany i nie chciało mi się jeszcze spać xdd ![]() DZIEŃ 47 Wstałem, zjadlem śniadanie, pożegnałem się i pojechałem do nast miejscowości. Okolice Haridwaru i rashikesh są bardzo ważne dla hindusów ponieważ ganges wychodzi tutaj z gór na niziny. Jest to miejsce wielu pielgrzymek. Wielu też widziałem. ![]() ![]() A no i najważniejsza rzecz, dostałem sraki xd 4 razy w ciągu dnia woda. Mam nadzieję że to tylko po alkoholu i szlugach i dużo ostrym - zobaczymy jutro. W sumie to zakończyłem moja wycieczkę w tym punkcie. Wszystkie punkty z listy spełnione. Teraz mogę już tylko chillowac i nic nie robić. Do 15 marca mam wolne. Wtedy muszę się znaleźć w Maroko na obozie surfowania. Nie będzie mi się już chyba chciało opisywać każdego dnia szczegółowo. DZIEŃ 48 Wstalem o 5 i wziąłem stoperan bo dużo przemieszczania. Wzialem pociąg. Cała drogę przespałem do Delhi. ![]() Potem pojechałem na samolot do Mumbaju. Na lotnisku wzialem coś co miało mi pomóc czy pizza. ![]() ![]() Po wylądowaniu stoperan przestał działać i mnie odetkalo w kiblu. Ale wieczorem wciaz mnie bolał brzuch więc pizza nie pomogła. Zobaczymy nast dnia. Szkoda ze pod koniec jednak Indie mnie pokonały hahha DZIEŃ 49 Pare razy w ciągu dnia przetkalo mnie, więc sie nie poprawiło. Przeniosłem się do starego kochanego hostelu gdzie byłem ostatnim razem. Wieczorem jako lekarstwo przyjąłem indyjski rum. Może to pomoże xddd. ![]() DZIEŃ 50 Wlecial kacyk, ale brzuch na razie nie boli xdd Popołudniu wleciał maczek z indyjskiego pyszne.pl, i kupa wyszla prawidłowa, ale brzuch czasem pobolewa xd ![]() Po godzinie wróciła nie dobra kupa heheh O północy ruszyłem na samolot do Bali. Indie to jedna wielka sinusoida. W jednym momencie zachwyca A w drugim chciałbyś już stąd wyjechać xdd. Aktualnie się cieszę że już stąd wyjeżdżam xd. | |
| Autor: | luktes [ 24 Lut 2025 18:07 ] |
| Temat postu: | Azja 2025 cz.8 - Indonezja |
DZIEŃ 51 Po 3 lotach doleciałem z powrotem na Bali. Jakby ktoś pytał po co znowu tutaj to proszę się domyślić i przeczytać poprzednia cześć o Bali xdd. Swoja droga pierwszy raz tak leciałem że 3 samoloty pod rząd z przerwa 2-3 pomiędzy. Trochę stresiku to daje bo żaden samolot nie startuje o swojej godzinie xd. W kazdym razie od razu mnie tu ucieszyło to co w Indiach funkcjonowało gorzej lub wgl czyli bike taxi. Tak jak też wspominałem już nie będę opisywał szczegółów bo teraz to będą bardziej wakacje niż podróżowanie. DZIEŃ 52 Przeżyłem DZIEŃ 53 Badminton ![]() DZIEŃ 54 Przeżyłem choc wciaz lecę na stoperanie xd DZIEŃ 55 Jakis wodospad wleciał ![]() ![]() I ciekawy hostel. Taki trochę na otwartej przestrzeni. Zasypiam z dźwiękiem "świerszczy" w polu. ![]() ![]() ![]() DZIEŃ 56 Surfing i zachód słońca ![]() ![]() DZIEŃ 57 Pierwszy dzień bez stoperanu. Kupka wydaje się dobra. Ping pong ![]() DZIEŃ 58 Jakieś wodospady i inne ![]() ![]() ![]() ![]() DZIEŃ 59 Wycieczka na zjeżdżalnie skalna oraz ciekawa jazda skuterkiem po wąskich ścieżkach w jungli i polach ryzowych ![]() ![]() DZIEŃ 60 Nic się nie wydarzyło nadzwyczajnego. A nie, w sumie to się wydarzyło xd Dostałem zaproszenie na wesele indonezyjskie z Intan. Niestety nie mogę iść bo jest 22 marca i już obóz surfingowym jest zaplanowany w Maroko. DZIEŃ 61 Przeżyłem Problemy żołądkowe pozbyte na dobre. DZIEŃ 62 Przeżyłem DZIEŃ 63 Przeżyłem DZIEŃ 64 Dzien kobiet ![]() ![]() DZIEŃ 65 Pojechaliśmy do miejscowości bliżej lotniska. Poszliśmy na szachy na plaży na które chodziłem miesiąc temu ![]() ![]() DZIEŃ 66 Instan mnie pożegnała na lotnisku i wsiadłem do samolotu do Jakarty. Jakiś hindus chciał siedzieć obok żony i się że mną zamienił i mialem najlepsze miejsca w samolocie czyli sam przód. Dzięki temu moglem pospać cała drogę xd ![]() DZIEŃ 67 Pozwiedzałem na szybkości Jakarte. Mają jeden z większych meczetow na świecie a obok niego katedra co ma symbolizować akceptację różnorodności religijnej. ![]() ![]() Jedna cała dzielnica to nowoczesna. Jest też stare miasto z zabudowa europejska. Chyba pierwszy rynek (plac w centrum) w Azji jaki zobaczyłem ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Wieczorem poszedłem na lotnisko. Trochę tam się cykam przy check in bo bilet wykupiony przez Iberia Airline a obsługuje to Qatar Airway. Ale wszystko było gites. I nawet dobrze ze qatar bo to najlepsza linia xdd DZIEŃ 68 Dzien spędziłem na lotach. 8h do Kataru. 7h do Madrytu też Qatar Airway. I wtedy się skaplem ze można się podpiąć pod wifi i mieć neta cała trasę xd. Lotnisko w Katarze ![]() Wyjątkowo mało ludzi w samolocie. Też nigdy w tak dużym nie leciałem ![]() I 2h z Madrytu do Marakeszu. | |
| Autor: | maciey [ 08 Cze 2026 07:02 ] |
| Temat postu: | Re: Azja 2025 cz.1 - Katar |
co tu sie wydarzyło... | |
| Autor: | M_Karol [ 08 Cze 2026 11:46 ] |
| Temat postu: | Re: Azja 2025 cz.1 - Katar |
zapowiada się ciekawa relacja, dająca inspirację dla początkujących podróżników. podziel się szczegółami - co to za SPA, gdzie się znajduje, co oferuje i najważniejsze: za ile? | |
| Autor: | docent82 [ 08 Cze 2026 12:01 ] |
| Temat postu: | Re: Azja 2025 cz.1 - Katar |
Relacja jest ze 01.2025 więc chyba nie będzie kontynuacji | |
| Strona 1 z 1 | Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni) |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ | |