| Forum strony Fly4free.pl https://forum.fly4free.pl/ | |
| Alpy Bergamskie solo. alpy-bergamskie-solo,1506,186891 | Strona 1 z 1 |
| Autor: | Grzegorz Firlit [ 14 Lut 2015 12:31 ] |
| Temat postu: | Alpy Bergamskie solo. |
Wymyśliłem sobie kilkudniowy treking w Alpach i pod pretekstem prezentu urodzinowego przystąpiłem do realizacji. Wybór padł na Alpy Bergamskie, być może nie tak spektakularne jak pozostałe pasma alpejskie, ale byłem przekonany, że przygoda będzie niesamowita. Wyjazd zaplanowałem na początek czerwca. Wyprawa była zaplanowana jako niskokosztowa, a w górach miałem być samowystarczalny. Noclegi planowałem w schronach bezobsługowych (bivacco), albo pod namiotem. Po długim oczekiwaniu nadszedł czas wyjazdu. Do Bergamo dostałem się Ryanem z Wrocławia. Ania zaoferowała się, że odbierze mnie z lotniska i podrzuci w góry. Takiej okazji nie mogłem przegapić. Po półgodzinie oczekiwania na brudnym terminalu pojawiła się Ania i od razu skierowaliśmy się na północ, w Dolinę Brembany. Szybko zostawiliśmy za plecami płaską Nizinę Padańską, a krajobraz stawał sięcoraz bardziej górski. Po godzinie byliśmy na miejscu, w Caronie. Tutaj się droga kończy, a zaczyna mój szlak. Wyekwipowany w pesto i kilka innych miejscowych specjałów, z niemiłosiernie ciężkim plecakiem zacząłem mozolną wędrówkę. Do przebycia miałem 1200 m w pionie, na Przeł. Publino 2364 m, gdzie znajduje się miejsce pierwszego noclegu – Biwak Pedrinelli. Do zmierzchu było 5-6 godzin, więc niewiele miałem czasu, żeby rozczulać się nad pięknymi alpejskimi krajobrazami. Po przejściu kilkuset metrów w górę zmieniła się pora roku. W dole zostawiłem piękną, kwitnącą, zieloną wiosnę i znalazłem się pośród zgniłej, burej trawy. Krajobraz umilały tylko wszechobecne krokusy. Im wyżej tym było więcej wody, spływającej z topniejącego śniegu. Do tego pogoda zaczęła się zmieniać, chmury przesłoniły szczyty i zrobiło się ciemno i ponuro. Byłem coraz bardziej zmęczony, coraz trudniej było wędrować po mokrym śniegu, a dnia zostawało coraz mniej. Ze zmęczenia coraz rzadziej podnosiłem głowę w kierunku przełęczy, bardziej wpatrywałem się w buty i uważałem żeby nie zjechać w dół po mokrym śniegu. O zmierzchu przekroczyłem próg schronu. Jest to kamienny budynek, wyposażony w ławę i łóżka piętrowe. Znaleźć można koce i to co zostawili turyści – świeczki, kawę, cukier, kartusze do kuchenki gazowej… Było bardzo zimno i wilgotno, ale poczucie bezpieczeństwa w kamiennych ścianach, dach nad głową, ciepły posiłek przy świecach poprawiły momentalnie humor. ![]() Dolina Brembana w okolicach Pagliari (1314 m) ![]() Las modrzewiowy w Dolinie Sambuzza ![]() Krokusy w Dolinie Sambuzza ![]() Kolacja w Biwaku Pedrinelli (2353 m) Następnego dnia o poranku widoki z przełęczy wynagrodziły trud wspinaczki. Piękne słońce i niesamowite widoki na masyw Stelvio, Berninę i M. Disgrazia zapowiadały wspaniały treking. Czekały mnie również niespodzianki. Mimo, że Alpy Bergamskie nie są zbyt wysokie jak na alpejskie standardy (do 3000 m, a przełęcze do 2500 m), to na początku czerwca zalegało jeszcze bardzo dużo śniegu. Ja byłem raczej przygotowany na via ferratę (zabrałem uprząż, lonżę…), ale nie na chodzenie po śniegu. Bez czekana i raków musiałem swój plan wędrówki dostosowywać do panujących warunków. Zdecydowałem się na trawers doliny Brembana w kierunku wschodnim. Szlak prowadził powyżej granicy lasu i podziwiać można było piękne widoki. Po całodziennej wędrówce zacząłem rozglądać się za miejscem na nocleg. Stanąłem na lawinisku i w dole zobaczyłem piękną, zieloną polanę. Idealne miejsce na biwak. Zjechałem kilkadziesiąt metrów w dół po śniegu i pod wielką skałą znalazłem idealne miejsce na rozbicie namiotu. Przyjemnie było po wielu godzinach ściągnąć buty, przechadzać się na bosaka po zielonej trawie i korzystać z bieżącej wody w lodowatym strumieniu. ![]() Przełęcz Publino (2364 m) o poranku ![]() Selfie ![]() Widok z Przeł. Publino (2364m) w kierunku północnym - masyw Stelvio ![]() Ukwiecone alpejskie łaki ![]() M. Aga (2720 m) ![]() Lago Diavolo (2142 m) i M. Aga (2720 m) ![]() Najwyższa część Doliny Brembana Rankiem obudziły mnie świstaki. Po sesji fotograficznej (już bez świstaków) i śniadaniu ruszyłem w dalszą drogę. Wędrowałem pięknym szlakiem, miejscami mocno eksponowanym. Trasa prowadziła tunelami i galeriami wykutymi podczas pierwszej wojny. Popołudniu dotarłem do schroniska Gemelli, gdzie zamierzałem spędzić noc w bardziej cywilizowanych warunkach. Zdążyłem wypić tylko kufelek piwa i schronisko zamknęli. Od czerwca schroniska powinny być czynne przez cały tydzień (była niedziela), ale ze względu na dużą ilość śniegu, otwarcie sezonu letniego przesunęli na połowę czerwca. Zostałem na lodzie, a dokładnie mówiąc to na tej wysokości to dosłownie na śniegu. Nie bardzo uśmiechał mi się nocleg w namiocie, w warunkach zimowych, więc zdecydowałem się zejść w dolinę. Oznaczało to pokonanie 1100 m różnicy wysokości, tym razem w dół, o czym kolana przypominały mi z każdym krokiem. Późnym popołudniem dotarłem na camping San Simone koło Branzi. Znalazłem właścicielkę i rozbiłem namiot. Byłem jedynym turystą, nie licząc emerytowanych Włochów, spędzających długie miesiące w swoich przyczepkach kampingowych. Zdecydowałem się zostać tutaj 2 noce (w cenie 6,5 euro/dzień) i po górach wędrować „na lekko”. Ciepły prysznic okazał się nieocenionym luksusem. ![]() Poranny widok z namiotu ![]() Idealne miejsce na biwak ![]() Wiosna w całej okazałości ![]() Szlak nr 213 ![]() Laghi Gemelli Następnego dnia pojechałem autobusem do Foppolo. Jest to lokalny ośrodek narciarski, który o tej porze roku wygląda dość szkaradnie. Jak najszybciej chciałemzostawić tą miejscowość za plecami i wędrować górskimi szlakami. Z lekkim plecakiem to była zupełnie inna jakość, chociaż mięśnie pamiętały przebyte kilometry w poprzednich dniach. Dzień szybko minął i szykowałem się do ostatniej nocy w Alpach Bergamskich. ![]() Rozwidlenie szlaków na Przeł. Croce (1953 m) ![]() Alpy Bergamskie w okolicach Foppolo ![]() Alpy Bergamskie Na ostatni dzień przewidziałem zwiedzanie Bergamo i powrót do kraju. Ale najpierw musiałem się tam dostać. W tym celu udałem się na przystanek autobusowy. Po 15 minutach, gdy autobus wciąż nie nadjeżdżał pomyslałem sobie, że we Włoszech to nic takiego. Po półgodzinie zacząłem się denerwować bo czekała mnie jeszcze przesiadka w Piazza Brembana. Postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce i ruszyć dalej autostopem. Zatrzymał się pierwszy kierowca i zabrał mnie do Piazza Brembana. Na dworcu autobusowym było zaskakująco pusto i wszystko było pozamykane. Po 15 minutach dostrzegłem powiewającą karteczkę, google pomógł mi ją przetłumaczyć. Dowiedziałem się że dzisiaj jest strajk, do godziny 12. W południe jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pojawili się podróżni, autobusy. Dotarłem do Bergamo. Zostawiłem plecak w przechowalni bagażu na dworcu autobusowym i pojechałem zwiedzać stare miasto (Citta Alta). Stara część Bergamo znajduje się na wzgórzu i otoczona jest murami miejskimi. Najlepiej jest się tam dostać kolejką szynową (bilety jak na komunikację miejską). Stara część Bergamo jest piękna, z wieloma zabytkami, uroczymi ciasnymi uliczkami. Miejsce warte spędzenia kilku godzin, a może nawet weekendu. ![]() Bergamo ![]() Bergamo ![]() Bergamo ![]() Bergamo Ze względu na dogodne, wieczorne godziny lotu wróciłem Wizzairem do Pyrzowic. Piękna przygoda, już planuję kolejny wyjazd… | |
| Strona 1 z 1 | Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni) |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ | |